Tomasz Melaniuk (zielona koszulka, nr 21) powstrzymuje kolejną akcję Saints Częstochowa
(WOJCIECH
Tytani Lublin nadal są liderem drugiej ligi. W sobotę podopieczni Delaine Swensona wygrali 20:15 z Saints Częstochowa. Mecz od pierwszych minut był bardzo wyrównany.
Krótko po rozpoczęciu gry błąd formacji ofensywnej lublinian o mało co nie skończył się zdobyciem punktów przez przyjezdnych. Na boisko poleciała jednak flaga, przez co „safety” zostało anulowane.
Zawodnicy Saints Częstochowa na pierwsze punkty musieli poczekać do drugiej kwarty. W jej końcówce na indywidualną akcję zdecydował się Jacek Wróblewski, który zaliczył efektownego touchdowna. Chwilę później podwyższył za jeden punkt Damian Belica i „Święci” schodzili na przerwę prowadząc 7:0.
W drugiej połowie formacja ofensywna Tytanów spisywała się już nieco lepiej. Dobrze rozdawał piłki Andrzej Jakubiec, a zamieszanie na boisku znakomicie wykorzystywał Adrian Jędrzejewski. To właśnie 22-letni running back zaliczył dwa przyłożenia, a jedno podwyższenie dołożył Krzysztof Stojak. Dzięki nim Tytani po trzech kwartach prowadzili 14:7.
Ostatni fragment meczu rozpoczął się od znakomitej akcji Kajetana Frąca. Saints byli już o dwa jardy od pola punktowego Tytanów, kiedy popełnili fatalny błąd. Piłkę przechwycił Frąc, który przebiegł całe boisko i zdobył kolejne punkty. – To nas kompletnie załamało. Nie możemy tracić w ten sposób punktów – powiedział po meczu Łukasz Dobosz z formacji defensywnej „Świętych”.
– To był najtrudniejszy mecz w tym sezonie. Przed spotkaniem zapowiadaliśmy, że nie damy sobie w kaszę dmuchać. Wygląda na to, że rywalom nieco zabrakło sił. Żar lejący się z nieba nie ułatwiał nikomu gry. Martwi mnie trochę problem z podwyższeniami. Formacja ofensywna nie blokowała odpowiednio rywali, przez co nasz kopacz miał bardzo trudne zadanie – powiedział Marcin Paprota, wide receiver lublinian.
– Solidna gra w obronie pozwoliła nam przetrwać trudne momenty w pierwszej połowie. Po przerwie formacja ofensywna rozkręciła się, dzięki czemu zaczęliśmy zdobywać punkty. Przed nami jeszcze mecze z Tychami i Rybnikiem, więc o awansie do pierwszej ligi jeszcze nie ma sensu wspominać – powiedział Tomasz Melaniuk, line backer Tytanów.
Tytani Lublin – Saints Częstochowa 20:15 (0:0, 0:7, 14:0, 6:8)
Tytani: Paprota, Jakubiec, M. Grosman, Jędrzejewski, B. Trubaj, Dmytrak, Włodarczyk, Stojak, Soska, Bulatović, Stasiak, Rymarz, Marzec, Melaniuk, Bogusz, Rozmysł, Majewski, Guzal, Kiciński, Podgajny, Pasierkiewicz, Massalski.
Saints: Wróblewski, Mróz, Stypka, Osowski, Pyda, Mieruszyński, Chochliński, Pytel, Belica, Ciastek, Wowkotrub, Baniak, Strojecki, Aulak, Słowinski, Makal, Lizura, Knut, Dobosz, Kobalczyk, Jaszczyk, Bondyra.
Widzów: 400.
Pozostały wynik: Diabły Wrocław – Tychy Falcons 14:33.
1. Tytani 3 6 84-21
2. Tychy 2 4 83-14
3. Rybnik 2 4 62-25
4. Saints 2 2 49-32
5. Ravens 2 0 18-60
6. Diabły 2 0 20-61
7. Silvers 3 0 19-122
1 lipca: Saints – Rybnik.
Komentarze