Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Parafianie bronią księdza podejrzanego o molestowanie

Duchowny podejrzany o molestowanie nastolatków musi trzy razy w tygodniu meldować się w komisariacie policji.
Parafianie bronią księdza podejrzanego o molestowanie
Księdzu grozi do 12 lat więzienia. (Maciej Kaczanowski)
Sąd Rejonowy w Lublin-Zachód odmówił w środę aresztowania ks. Bogusława P., któremu prokuratura zarzuciła molestowanie dwóch nastolatków. Policja zatrzymała duchownego we wtorek rano. Prokuratura postawiła mu zarzut wykorzystania seksualnego dwóch nastolatków spod Lublina. Miało do togo dojść przed 10 laty, gdy ksiądz był proboszczem w podlubelskiej Turce, a oni ministrantami. Przed budynkiem sądu duchownego broniło kilkoro jego byłych parafian. Twierdzili, że już wcześniej napisali do kurii i sądu listy w obronie Bogusława P. – Jesteśmy przyjaciółmi księdza, znamy go od dwóch lat – mówi jedna z kobiet. – Nie wierzymy i nigdy nie uwierzymy w te oszczerstwa. To wyjątkowy kapłan, szkoda, że nikt nie widział, jak odprawia mszę: w skupieniu, modlitewnika nie wypuszcza z ręki. Oskarżenia to wierutne kłamstwa skierowane przeciwko wybitnej osobie i Kościołowi. – Będą go mieli na sumieniu, on tego nie wytrzyma – dodała inna parafianka. Starszy mężczyzna z parafii, w której pracował ksiądz, twierdził, że przez ten czas nikt niczego podejrzanego nie zauważył. – A przecież takie dewiacje wyszłyby na jaw – przekonywał. Jeden z pokrzywdzonych z Turki, dziś dorosły mężczyzna, zgłosił się do prokuratury po tym, jak na początku lata br. wyczytał w prasie informację, że Bogusław P. oskarżony jest o molestowanie ministranta w Pocking w Dolnej Bawarii, którego miał się dopuścić w latach 2004–2005. Proces księdza ruszył w sądzie w Krasnymstawie, bo na terenie tamtego powiatu duchowny jest zameldowany. Prokuratura dotarła również do drugiego mężczyzny, który w 2003 roku był z księdzem na wakacyjnym wyjeździe. Potwierdził, że był przez niego molestowany. Duchowny miał się kłaść z nim do łóżka i dotykać intymnych części ciała. Aresztowania duchownego domagała się prokuratura. Dzisiaj o godz. 10. policjanci wprowadzili skutego kajdankami księdza na salę rozpraw. Nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. Posiedzenie prowadził sędzia Andrzej Woźniak. – Sąd doszedł do wniosku, że prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanych czynów jest wysokie – informuje Artur Ozimek, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie. – Uznał jednak, że zastosowanie aresztu jest niecelowe, bo nie ma obaw, że podejrzany będzie utrudniał postępowanie, czy też nakłaniał do składania fałszywych zeznań. Duchowny został oddany pod dozór policji: zabroniono mu kontaktowania się z pokrzywdzonymi, dostał też zakaz opuszczania miejsca pobytu. Grozi mu do 12 lat więzienia.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama