Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Oddać Polakom medal Karskiego

Pech prześladuje Prezydencki Medal Wolności dla Jana Karskiego. Najpierw był problem, kto ma go odebrać w imieniu nieżyjącego już bohatera. MSZ \"zapomniał”, że ma rodzinę.
Oddać Polakom medal Karskiego
Doktor Wiesława Kozielewska-Trzaska, bratanica i córka chrzestna Jana Karskiego zapowiada walkę do k
Kandydatura noblisty Elie Wiesela, bliskiego przyjaciela Jana Karskiego też nie pasowała. Po odznaczenie poleciał Adam Rotfeld. Jednak przy wręczaniu Barack Obama palnął o \"polskich obozach śmierci”, z których raport zdawał bohaterski kurier Polski Podziemnej. Nikt z polskich oficjeli w Białym Domu nie odważył się zaprotestować. Refleksja przyszła dopiero później i obudziła odwagę. Znacznie już wtedy tańszą. Zabrał głos prezydent i premier. Media miały temat przez wiele dni. Ostatecznie Obama wyraził ubolewanie z powodu \"przejęzyczenia”. Cichą bohaterką tamtych dni stała się dr Wiesława Kozielewska-Trzaska, bratanica Jana Karskiego i jego córka chrzestna. Protestowała w mediach przeciwko zignorowaniu rodziny bohatera przez polskich kooperantów wydarzenia wręczania Medalu Wolności. Za skandal uważała, że rodziny nie tylko nie zaproszono do Białego Domu, ale nawet nie... poinformowano o zaszczytnym odznaczeniu. – Nie zabrakło w orszaku wielu innych pragnących pokazywać się z tej okazji... – dodaje sarkastycznie pani doktor. Postanowiła zainteresować się, co dalej będzie się działo z medalem. Nie mogąc tego ustalić, 13 czerwca br. napisała do premiera Donalda Tuska list: Szanowny Panie Premierze Bardzo proszę, by zechciał Pan objąć swoją pieczą wszystkie państwowe działania związane z uczczeniem pamięci mego Ś.P. Stryja Jana Kozielewskiego, znanego jako Jan Karski. Mam świadomość wagi międzynarodowej wszystkiego, co się w tej sprawie uczyni. Niestety, popełniono już szereg błędów, jak wiadomo nawet na najwyższym szczeblu. Trzeba więc zrobić wszystko, by następne działania były przemyślane i miały uporządkowany charakter. Jestem członkiem bliskiej rodziny Profesora, która – jak doniosły media – rzekomo już nie żyje. Ja, Wiesława Kozielewska-Trzaska (bratanica), jego stryjeczna siostra Jadwiga Lenoch-Bukowska, moja kuzynka Edwarda Natkańska z Burawskich stanowczo protestujemy przeciwko temu, żeby odznaczenie pośmiertnie nadane Stryjowi przez prezydenta USA, Baracka Obamę, było przechowywane w ukryciu – szafie lub magazynie – do czasu wybudowania Muzeum Historii Polski. Uważamy, że Medal Wolności powinien zostać jak najszybciej pokazany Polakom. Za najwłaściwsze miejsce ekspozycji uważamy otwarty w 1999 r. pod patronatem mojego Stryja gabinet poświęcony Jego pamięci. Gabinet ten mieści się w Muzeum Historii Miasta Łodzi, czyli w rodzinnym mieście Kozielewskich. To właśnie decyzją Ś.P. Stryja do łódzkiego muzeum trafiły: medal Instytutu Yad Vashem \"Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata”, Order Orła Białego oraz kilkaset pamiątkowych przedmiotów i dokumentów. Proszę Pana Premiera o rozważenie przytoczonych argumentów i podjęcie stosownej decyzji. Z poważaniem Wiesława Kozielewska-Trzaska Czekała na odpowiedź trzy miesiące. Bez skutku. – Skoro nie mogę otrzymać odpowiedzi od Pana Premiera, napiszę do Pana Prezydenta... Tym medalem nie wolno grać, podobnie jak pamięcią Jana Karskiego... – mówi dr Kozielewska-Trzaska. Jak się dowiadujemy, do MSZ o zwrot odznaczenia do Muzeum Historii Łodzi zwróciła się także prezydent tego miasta Hanna Zdanowska. Odpowiedzi – brak. Postanowiliśmy się dowiedzieć, co się dzieje z Prezydenckim Medalem Wolności. Otrzymaliśmy z MSZ odpowiedź, że... wisi przed wejściem do sali konferencyjnej. Niestety już mniej konkretnie, co do dalszych losów. Owszem, znane jest pismo prezydent Łodzi w sprawie przekazania medalu do tamtejszego muzeum, ale są też inne pomysły. Np. Muzeum Historii Polski, które się dopiero tworzy, a kiedy wybuduje siedzibę – nie wiadomo. A także Muzeum II Wojny w Gdańsku, pod które właśnie wmurowano kamień węgielny, a otworzy swoje podwoje – jak dobrze pójdzie – z końcem 2015 roku. Stulecie urodzin Jana Karskiego przypada w 2014 roku. Czy Polacy Medal Wolności do tego czasu zobaczą? Niekoniecznie. Jest już bowiem pomysł, aby wrócił do... Ameryki i tam był obwożony po imprezach związanych z rocznicą. Odpowiedzi na pytanie, jaki jest stosunek do faktu, iż Jan Karski swe najcenniejsze pamiątki przekazywane aktualnie, jak i po śmierci kieruje do Łodzi, w kontekście Medalu Wolności – nie otrzymaliśmy. Dlaczego zignorowano rodzinę? \"Ustalamy również, jakie były okoliczności związane z przekazywaniem informacji o odznaczeniu rodzinie Jana Karskiego. Wszelkie sprawy z tym związane znajdowały się w gestii organizacji \"Jan Karski US Centennial Campaign” – czytamy w odpowiedzi MSZ. W Muzeum Miasta Łodzi dobrze zapamiętana została wizyta przedstawicielki tej organizacji. Przekazano jej rok temu dokładne informacje o rodzinie Jana Karskiego, w tym adresy i telefony. Nie skorzystała. Pytanie \"Czy o tym, że rodzina Bohatera żyje i może uczestniczyć w uroczystości wręczania Medalu wiedziała strona amerykańska?”, MSZ dyplomatycznie ominęło w odpowiedzi. Brak odpowiedzi też bywa odpowiedzią. Jest jednak trudne do uwierzenia, aby Biały Dom, dysponując wiedzą o rodzinie, pominął ją w zaproszeniu. – Rodzina będzie walczyć, aby medal Jan Karskiego został wreszcie oddany Polakom i aby był tam, gdzie umieściłby go mój stryj – w mieście Jego szczęśliwej i dumnej młodości – kończy Wiesława Kozielewska-Trzaska. Wygląda na to, że honor rodziny Kozielewskich wystawiony został na ciężką próbę.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama