Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Okładka magazynu Charlie Hebdo podpali Francję?

Od rana jest gorąco we Francji i nie chodzi tu o pogodę, a o publikację satyrycznego i skandalizującego magazynu Charlie Hebdo (Tygodnik Charliego).
Okładka magazynu Charlie Hebdo podpali Francję?
Stephane Charb Charbonnier, o którym mówi dziś cały świat (Wikimedia)
Szef francuskiej dyplomacji Laurent Fabius był już mniej... dyplomatyczny. W aktualnej sytuacji jest to "dolewanie oliwy do ognia” – powiedział o okładce. Zadysponował także pozamykanie na piątek, który jest świątecznym dniem muzułmanów i mają wtedy więcej czasu, francuskich ambasad, instytucji kulturalnych i szkół w dwudziestu państwach islamskich. Charbonnier pyta: Czy wolność prasy jest prowokacją? Przypomina też, jakie karykatury dotyczące chrześcijaństwa, Żydów czy Ameryki publikowane są w świecie muzułmańskim, gdzie budzą wielką radość. Wielki gniew budzą natomiast rysunki satyryczne publikowane przez innych. Nawet jeżeli ci, co podpalają cudze ambasady, nigdy karykatur nie oglądali. – Te rysunki zaszokują tych, którzy pragną być zaszokowani, czytając gazetę, której nigdy nie widzieli – mówi Charb przed kamerami telewizji online iTele. Dodać należy, że w listopadzie zeszłego roku po tym, jak "Charlie Hebdo” ogłosiło na okładce, że nazwa pisma zostaje zmieniona na "Charia Hebdo” czyli "Tygodnik Szariatu”, a redaktorem naczelnym ogłoszony został... Mahomet, rozwścieczony tłum muzułmański zdemolował siedzibę redakcji i tylko interwencja specjednostki policyjnej zapobiegła podpaleniu budynku. Tygodnik ma formułę prześmiewczą i dotyczy to wszystkiego i wszystkich, a nie tylko i specyficznie muzułmanów. Wali jak w bęben w środowiska żydowskie, ironizując nawet z ich stosunku do Holocaustu, nie oszczędza Kościoła zarzucając mu obłudę, piętnując pedofilię, niekiedy sugerując nawet, że w instytucji tej Bóg jest... nieobecny. Szydzi z Ameryki i Amerykanów. Nie ma polityka francuskiego, który nie zostałby przeczołgany na łamach. We Francji, liczącej 66 milionów mieszkańców (z czego 63 mln w części europejskiej) mieszka około ośmiu milionów wyznawców islamu. Gdyby przyszło im do głowy okazywanie niezadowolenia, z pewnością może dojść do zamieszek na dużą skalę. Katastrofiści mówią nawet o "podpaleniu Francji”. Realiści zwracają uwagę, że Francja tradycyjnie uchodzi za kraj sprzyjający muzułmanom i zapewne nie zaryzykują rozrób. Francuska Rada Kultu Muzułmańskiego (CFCM) zaapelowała już do wyznawców Allaha we Francji, "by nie ulegli tej prowokacji” w związku z "kolejnym bezprzykładnym aktem islamofobii” jakim są rysunki w "Charlie Hebdo”. Apel nastąpił zanim ktokolwiek mógł te rysunki zobaczyć.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama