Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Veljko Nikitović, kapitan GKS Bogdanka: Dziadek pokazał młodszym

ROZMOWA z Veljko Nikitoviciem, kapitanem GKS Bogdanka
Veljko Nikitović, kapitan GKS Bogdanka: Dziadek pokazał młodszym
(JACEK ŚWIERCZYŃSKI)
• Gdyby ten drugi strzał wpadł do bramki, to byłby gol „stadiony świata”. – Uderzyłem dobrze i miałem nadzieję, że wpadnie. Czułem, że mogę mieć „dzień konia”. W pierwszej połowie też nieźle strzeliłem z 16 metrów. Ale przede wszystkim mamy satysfakcję, że w końcu nie straciliśmy bramki. Dzięki Serkowi Prusakowi, który obronił karnego. A kto zdobył gola, to już jest mniej ważne. Ważne, że wygraliśmy. • A to był strzał czy dośrodkowanie? – To było dośrodkowanie, ale bardzo dobre i wpadło do bramki. Szczerze mówiąc, w pierwszej chwili nawet nie widziałem, że piłka trafiła do siatki. Dopiero jak publiczność krzyknęła to się zorientowałem. • Sam mecz nie był porywający. – Wiemy, że przeciwko Kolejarzowi zawsze gra nam się ciężko. To dobry zespół, poukładany, w którym nie brakuje niezłych zawodników. A do tego jeszcze grają twardo. Mimo to udało się zwyciężyć i przeskoczyć Kolejarza w tabeli. Musimy przesuwać się w górę i znaleźć się w tej wyższej połówce. • Teraz przed wami ciężki wyjazd, do Zawiszy. – Ale to może być fajny mecz, przede wszystkim dla młodych zawodników. To będzie okazja, żeby pokazać się z dobrej strony, przed większą publicznością. Jeśli chcemy się piąć w górę tabeli, to musimy zacząć wygrywać na wyjazdach. Samymi meczami u siebie nie da się tego zrobić. • Z jakiego powodu po strzeleniu gola podbiegł pan to Pawła Sochy? – Przez cały tydzień młodsi zawodnicy mówili do mnie „dziadku”. No to ten „dziadek” im pokazał i sprezentował gola. • Słabo wyglądała wasza gra w ofensywie, mało stwarzaliście zagrożenia pod bramką Kolejarza. – Ciężko było utrzymać się przy piłce, bo w naszym zespole brakowało Tomka Pesira. On zawsze potrafił „porozbijać” obrońców i wygrać trudne pojedynki. • Czy to nie jest dziwne, że największe niebezpieczeństwo było ze strony defensywnego pomocnika? – (śmiech) Fajnie otworzyliśmy spotkanie, chcieliśmy pójść za ciosem. Szkoda, że nie udało mi się podwyższyć prowadzenia. A w drugiej połowie było naprawdę blisko. Jak mawiał kiedyś Grzegorz Wędzyński, trochę „młoteczka” mam w tej nodze.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama