Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Rodzina legendarnego kuriera: \"Oddać Polakom medal Karskiego!”

Losy Prezydenckiego Medalu Wolności, jakim Barack Obama pośmiertnie uhonorował Jana Karskiego, przy okazji opowiadając o \"polskich obozach śmierci”, układają się w opowieść epicką.
Rodzina legendarnego kuriera: \"Oddać Polakom medal Karskiego!”
Prof. Jan Karski i dr Wiesława Kozielewska-Trzaska, jego bratanica i córka chrzestna, która walczy o
Aktywiści polonijni lobbujący za odznaczeniem nie dostrzegli potrzeby kontaktu z rodziną Jana Karskiego, podobnie też "zapomniał” o tym MSZ, a strona amerykańska o istnieniu rodziny w ogóle nie została powiadomiona. Dlatego wyłonił się pseudoproblem, kto w "zastępstwie” rodziny może przyjąć medal z rąk prezydenta USA. Najpierw usiłowano podsunąć kandydaturę Lecha Wałęsy, ale ta okazała się dla Białego Domu za "trudna”, bo legendarny przywódca "Solidarności” i prezydenta RP odmówił udziału w spotkaniu z Obamą, kiedy ten odwiedzał Polskę. Do odbioru odznaczenia wytypowany został ostatecznie Adam Rotfeld. Kiedy, oglądając TVN 24, bratanica Jana Karskiego i jego córka chrzestna dr Wiesława Kozielewska-Trzaska, dowiedziała się o tym wraz z komentarzem, iż tak się dzieje bo... Jan Karski "nie pozostawił żadnej rodziny”, myślała, że śni. Potem przyszło oburzenie i działanie. Publicznie protestowała w mediach jasno artykułując, co myśli o takich poczynaniach polskich i polonijnych "współorganizatorach” wydarzenia medalowego. Za skandal uważała, że rodziny nie tylko nie zaproszono do Białego Domu, ale nawet nie poinformowano o zaszczytnym odznaczeniu. - Nie zabrakło w orszaku wielu innych pragnacych pokazywać się z tej okazji - mówiła z goryczą pani doktor. Dzielna chrześnica legendarnego emisariusza Polski Podziemnej ustaliwszy, że medal przyznany Janowi Karskiemu cieszy oczy urzędników MSZ i gości budynku, a nie trafia tam, gdzie on sam swoje najcenniejsze memorabilia zadysponował notarialnym aktem darowizny czyli do Muzeum Miasta Łodzi, napisała 13 czerwca br. list do premiera Donalda Tuska list. Pisała: Szanowny Panie Premierze Bardzo proszę, by zechciał Pan objąć swoją pieczą wszystkie państwowe działania związane z uczczeniem pamięci mego Ś.P. Stryja Jana Kozielewskiego, znanego jako Jan Karski. Mam świadomość wagi międzynarodowej wszystkiego, co się w tej sprawie uczyni. Niestety, popełniono już szereg błędów, jak wiadomo nawet na najwyższym szczeblu. Trzeba więc zrobić wszystko, by następne działania były przemyślane i miały uporządkowany charakter. Jestem członkiem bliskiej rodziny Profesora, która - jak doniosły media - rzekomo już nie żyje. Ja, Wiesława Kozielewska-Trzaska (bratanica), jego stryjeczna siostra Jadwiga Lenoch-Bukowska, moja kuzynka Edwarda Natkańska z Burawskich stanowczo protestujemy przeciwko temu, żeby odznaczenie pośmiertnie nadane Stryjowi przez prezydenta USA, Baracka Obamę, było przechowywane w ukryciu - szafie lub magazynie - do czasu wybudowania Muzeum Historii Polski. Uważamy, ze Medal Wolności powinien zostać jak najszybciej pokazany Polakom. Za najwłaściwsze miejsce ekspozycji uważamy otwarty w 1999 r. pod patronatem mojego Stryja gabinet poświęcony Jego pamięci. Gabinet ten mieści się w Muzeum Historii Miasta Łodzi, czyli w rodzinnym mieście Kozielewskich. To właśnie decyzją Ś.P. Stryja do łódzkiego muzeum trafiły: medal Instytutu Yad Vashem "Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata", Order Orła Białego oraz kilkaset pamiątkowych przedmiotów i dokumentów. Proszę Pana Premiera o rozważenie przytoczonych argumentów i podjęcie stosownej decyzji. Z poważaniem Wiesława Kozielewska-Trzaska Czekała na odpowiedź do zeszłego tygodnia. Teraz napisała do prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. - Tym medalem nie wolno grać, podobnie jak pamięcią Jana Karskiego. Rodzina będzie walczyć, aby medal Jan Karskiego został wreszcie oddany Polakom i aby był tam, gdzie umieściłby go mój stryj – w mieście Jego szczęśliwej i dumnej młodości – mówi dr Kozielewska-Trzaska. Ze zdumieniem przyjęła informację, że odznaczenie zdobi aktualnie wejście do sali konferencyjnej MSZ, a resort namyśla się co dalej z nim zrobić. Może dać do Muzeum Historii Polski, a może do Muzeum II Wojny Światowej (obu w budowie lub organizacji bez szans otwarcia przed 2015 rokiem). Pani doktor uważa, że MSZ nie posiada tytułu prawnego, żeby w ogóle medal przetrzymywać. O odznaczeniu mogą jedynie decydować ustawowi spadkobiercy, a nie urzędnicy. O zwrot odznaczenia do Muzeum Historii Łodzi zwróciła się także prezydent tego miasta Hanna Zdanowska. Na razie też bezskutecznie. Zadaliśmy pytanie dlaczego w całej "dyplomacji” medalowej zignorowano rodzinę bohatera. "Ustalamy również jakie były okoliczności związane z przekazywaniem informacji o odznaczeniu rodzinie Jana Karskiego. Wszelkie sprawy z tym związane znajdowały się w gestii organizacji "Jan Karski US Centennial Campaign" – dowiadujemy się z odpowiedzi MSZ. Na pytanie: "Czy o tym, że rodzina Bohatera żyje i może uczestniczyć w uroczystości wręczania Medalu wiedziała strona amerykańska?”, odpowiedzi nie otrzymaliśmy. Długoletni dyplomata amerykański, świetnie znający także Polskę zapytany o realność takiego scenariusza, odpowiada, że sytuacja aby Biały Dom, dysponując wiedzą o rodzinie, pominął ją w zaproszeniu, "graniczy z nieprawdopodobieństwem”. Wiesława Kozielewska-Trzaska nie chce ujawniać treści listu do Bronisława Komorowskiego. - To nie są moje standardy. Uważam, że adresat powinien mieć czas na lekturę i rozważenie racji podnoszonych w liście. Cała nasza rodzina bardzo na to liczy. Pan prezydent interweniował u prezydenta Baracka Obamy, kiedy ten naruszył naszą godność stwierdzeniem o polskich obozach zagłady, do których miał docierać Jan Karski. Wierzymy, że zdoła pomóc także w godnym zakończeniu tej gry medalem. Powinien być dostępny Polakom w miejscu, jakie za życia wybrał mój Stryj i Ojciec Chrzestny – konkluduje.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama