Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Obserwuj Dziennik Wschodni na Facebooku!

Bogdanka przeprowadziła latem dziesięć transferów. Nie wszystkie były udane

W przerwie między rozgrywkami, jak co pół roku, doszło w Łęcznej do kadrowej rewolucji. Początkowo \"zielono-czarni” mocno zawodzili, ale w końcu zaczęli wygrywać i przesuwać się w górę tabeli. Po trzynastu kolejkach mają na koncie 19 punktów i zajmują 8 miejsce.
Bogdanka przeprowadziła latem dziesięć transferów. Nie wszystkie były udane
Tomasz Midzierski (z lewej) jest mocnym punktem defensywy Bogdanki (JACEK ŚWIERCZYŃSKI)
Trener Piotr Rzepka może być zadowolony, bo po raz kolejny udało mu się zrobić coś z niczego. Budowana naprędce drużyna, złożona z zawodników niechcianych w innych klubach lub występujących dotychczas w niższych klasach rozgrywkowych, zaczęła stanowić monolit. Wreszcie dobrze spisuje się obrona, dowodzona przez doświadczonego Sergiusza Prusaka w bramce. Do Dawida Sołdeckiego i Tomasza Midzierskiego, który od początku znalazł uznanie w oczach szkoleniowca, dołączyli ostatnio Michał Benkowski i Mateusz Pielach. Ten ostatni na powrót do pierwszego zespołu zapracował sobie solidnymi występami w rezerwach. W tym składzie personalnym defensywa \"zielono-czarnych” straciła tylko jedną bramkę w trzech ostatnich meczach z silnymi rywalami, jak Zawisza Bydgoszcz czy Termalica Bruk-Bet Nieciecza. To oznacza, że Grzegorz Wojdyga, który zmarnował spory kredyt zaufania, popełniając proste błędy, będzie miał okazję, żeby zaprzyjaźnić się z Michaelem Łukasiewiczem, transferowym niewypałem, regularnie grającym w rezerwach. W drugiej drużynie zdążył zadomowić się również Michał Gamla, który przegrał rywalizację o miejsce w środku pola. Jednoznacznie nie da się ocenić pozostałych pomocników. Toshikazu Irie, Robert Mandrysz, Ricardinho i Sebastian Szałachowski grają w kratkę, ale mają do kogo równać, bo wysoką formę prezentuje w tym sezonie doświadczony Veljko Nikitović. Szczególnie po \"Szałachu” można się było spodziewać jednak trochę więcej. Maciej Ropiejko, który miał wziąć na swoje barki odpowiedzialność za strzelanie goli, na razie przypomina Nildo z początków jego gry w Łęcznej. Czasem trafia do siatki, ale znacznie częściej marnuje dogodne sytuacje. Oby tylko nie skończył tak, jak Brazylijczyk.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama