Jak głosuje Nowy Jork? Latynoska para jest podzielona. Ona woli Obamę. On – Romneya. Wierzą, że to ich nie rozdzieli.
Waldemar Piasecki, Nowy Jork
06.11.2012 16:20
Szkoła Podstawowa nr 48 przy 18 Alei i 60 Ulicy na Brooklynie. Zaproszenie do głosowania po angielsk
Bardzo pomaga mi córka chińskich znajomych Jessica Yee. Odpytuje wychodzących przed wyjściem, kiedy mnie policjant przegania, każąc odjechać sprzed szkoły i nie blokować ruchu.
– Zagłosowałem na Romneya. Cztery lata temu na Obamę, ale zawiódł Amerykanów i zawiódł Żydów. Pora na zmianę – mówi krótko Natan Schachter.
Ciemnoskóry Larry (nie podaje nazwiska) jest zdumiony pytaniem: "Kandydat jest tylko j-e-d-e-n. Ty wiesz dobrze, kto. Ma inicjały BO. Zapamiętaj, człowieku... OK?
Latynoska para, też woląca anonimowość, jest podzielona. Ona woli Obamę. On – Romneya. Wierzą, że to ich nie rozdzieli.
Maszerujący z plastikowym kanistrem Rosjanin Sasza Gusyev nie chce rozmawiać o preferencjach prezydenckich.
– No i doczekał... Z Sojuza, będzie jak wyrwał się dwadzieścia cztery lata, a tu i tak komunizm dognał... – pokazuje na kolejkę na stacji benzynowej.
Dlatego nie zagłosuje na Obamę, którego panowanie przypomina mu czasy byłej ojczyzny, z której wyjechał.
Muzułmańska babcia, która przyszła głosować z wnuczkiem w wózku, nie ujawnia faworyta. Nie trudno jednak zgadnąć, że pewnie będzie to obecny prezydent.
Z kolei Polka Bożena Białek (rodem od Białegostoku) wątpliwości nie ma: Tylko Romney!
Rodowity Amerykanin Chris z laptopem na plecach najpierw pyta, dlaczego pytamy. Skąd jesteśmy? Po co nam to? Posiadłszy tę wiedzę mówi: "Widzicie, jak Ameryka wygląda. Time for a change”.
Przepytawszy 37 wychodzących, którzy chcieli rozmawiać po głosowaniu, uzyskujemy wyniki: 20 na Romneya, 13 na Obamę. Od czterech nie dowiedzieliśmy się nic. Jak na "demokratyczny” Nowy Jork są to dość zaskakujące wyniki.
Jak będzie pod koniec dnia? Okaże się.
Komentarze