Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nocny rajd „pod wpływem” i telefon-konfident. Smartfon „wsypał” pijanego 17-latka

To miał być cichy rajd rodzinnym Citroenem pod osłoną nocy, bez wiedzy rodziców i zbędnych świadków. Skończyło się jednak na zdemolowanym ogrodzeniu i błyskawicznym spotkaniu z policją. 17-latek z powiatu chełmskiego zapomniał o jednym: we współczesnym świecie nawet własny telefon może pełnić rolę „osobistego informatora” służb mundurowych.
Policja Chełm

Źródło: KMP Chełm

W nocy z wtorku na środę (5 maja) dyżurny chełmskiej komendy odebrał nietypowe zgłoszenie. Nowoczesny system w smartfonie jednego z użytkowników wykrył gwałtowne uderzenie i automatycznie wybrał numer alarmowy. Ponieważ z aparatu nie dobiegał żaden głos, mundurowi potraktowali sprawę jako krytyczne zagrożenie życia i natychmiast ruszyli pod współrzędne wskazane przez GPS.

Pobojowisko i wielkie zdziwienie

Gdy służby dotarły na miejsce, ich oczom ukazał się widok niczym z filmu akcji. Srebrny Citroen z impetem staranował ogrodzenie prywatnej posesji, zatrzymując się na środku podwórka. Przy aucie stał 17-letni kierowca – cały i zdrowy, ale kompletnie zszokowany obecnością policji. Młody człowiek nie dzwonił po pomoc i był przekonany, że jego nocna wpadka pozostanie tajemnicą.Szybko jednak wyszło na jaw, dlaczego nastolatek wolałby uniknąć tego spotkania. Jak się okazało, chłopak nie tylko nie posiadał prawa jazdy, ale też zabrał samochód rodzicom bez ich wiedzy.

Technologia w służbie prawa

Rutynowe czynności funkcjonariuszy tylko pogorszyły sytuację młodego uciekiniera. Alkomat nie pozostawił złudzeń co do przyczyn braku panowania nad kierownicą na łuku drogi.

– Badanie stanu trzeźwości wykazało, że miał w organizmie blisko promil alkoholu. Dodatkowo okazało się, że 17-latek nie posiadał wymaganych uprawnień do kierowania – informuje młodsza aspirant Angelika Głąb-Kunysz z Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.

Finał w sądzie

Choć historia brzmi niemal komicznie ze względu na „zdradziecki” telefon, policjanci podkreślają, że finał mógł być tragiczny. Połączenie alkoholu, braku doświadczenia i nadmiernej prędkości to najprostsza droga do dramatu na drodze. Tym razem skończyło się jedynie na stratach materialnych i strachu rodziców, od których 17-latek „pożyczył” auto.

Teraz młody mieszkaniec powiatu chełmskiego będzie musiał wytłumaczyć się ze swojej brawury przed sądem. Odpowie za jazdę w stanie nietrzeźwości, prowadzenie pojazdu bez uprawnień oraz spowodowanie kolizji. Technologia, która miała ratować mu życie, tym razem zadbała o to, by sprawiedliwość dopadła go szybciej, niż zdążył wytrzeźwieć.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama