Reklama
Wallace chciałby wrócić do GKS Bogdanka
W Łęcznej potrzebują bocznych obrońców, napastnika i ofensywnego pomocnika. W tej chwili analizuję rundę i muszę przyznać, że dochodzę do pozytywnych wniosków – mówi trener Piotr Rzepka.
- 17.12.2012 08:45

(ARCHIWUM)
– Widać, że kilku zawodników zrobiło postępy, choć na pierwszy rzut oka mogło to wyglądać trochę inaczej. Dlatego nie należy spodziewać się, że z kogoś zrezygnujemy. No chyba, że ktoś sam w styczniu przyjedzie do mnie i powie, że źle się u nas czuje i chce dla siebie poszukać lepszego miejsca do piłkarskiego życia. Jednak na razie takich sygnałów nie otrzymałem. Oczywiście interesujemy się różnymi piłkarzami, dostajemy też dużo telefonów. Mamy kilka kontuzji, więc ruchy mogą okazać się nawet konieczne – dodaje.
Wymuszony będzie przynajmniej jeden transfer. W GKS Bogdanka wiosną trzeba wzmocnić linię ataku. Z powodu kontuzji kolana rundę rewanżową ma już z głowy Maciej Ropiejko, który i tak nie imponował skutecznością. Na grze zespołu odbijał się ponadto brak kreatywnego pomocnika oraz bocznych obrońców.
W środku pola słabo spisywali się sprowadzeni przed sezonem Ricardo i Robert Mandrysz. Podobnie jak skrajni defensorzy – Michael Lukasiewicz, Grzegorz Wojdyga i Michał Benkowski. Dlatego szkoleniowiec „zielono-czarnych” nie ukrywa, że na tych pozycjach przydałyby się wzmocnienia.
– Jednak muszą to być piłkarze natychmiast gotowi do gry, którzy od razu wejdą do drużyny. Interesujemy się kilkoma zawodnikami, obserwujemy ich, ale na pewno niczego nie zrobimy za wszelką cenę – twierdzi szkoleniowiec.
Kto może dołączyć do GKS? Na przykład napastnik Okocimskiego Brzesko – Łukasz Zaniewski. – To jeden z graczy, który do nas dzwonił. Znam go, mamy swoje numery telefonów. Znajduje się naszej liście, ale nie na samej górze, bo nie jest już młodzieżowcem – wyjaśnia Rzepka.
W Łęcznej na przedłużenie kontraktów czeka przynajmniej trzech zawodników – Sergiusz Prusak, Kamil Oziemczuk i Marcin Kalkowski. Dwaj pierwsi mogą być spokojni, gorzej z ostatnim.
– Nie chcę o tym rozmawiać, proszę pytać w klubie – odparł Kalkowski, który na środku obrony był tylko wariantem rezerwowym. – Marcin raczej zostanie, poświęciliśmy mu rok. Jest ambitny, rozwija się i pokazał, że ma mocne uderzenie – wylicza trener, choć miejsce w podstawowym składzie przeznaczał dla Tomasza Midzierskiego i Dawida Sołdeckiego.
Poważną rywalizację na tej pozycji mógłby natomiast wywołać Wallace Benevente. Brazylijczyk otrzymał od Arki wolną rękę w poszukiwaniu nowego klubu i chętnie wróciłby do Łęcznej. Problem w tym, że gdyński klub na razie nie zamierza pozbywać się swojego defensora za darmo...
Reklama













Komentarze