Lekarz kierował szpitalnym odziałem gastroenterologii w szpitalu przy al. Kraśnickiej w Lublinie. Pod koniec lutego, podległe mu lekarki-rezydentki przyznały dyrekcji placówki, że Antoni W. od lat molestował je seksualnie. Doktor natychmiast pożegnał się ze stanowiskiem ordynatora. Musi się liczyć również z odpowiedzialnością karną. Z nieoficjalnych informacji wynika jednak, że medyk kontaktuje się z dawnymi współpracownikami.
- Nie mamy oficjalnych sygnałów o tym, by Antoni W. pojawiał się na oddziale - mówi Katarzyna Czekaj, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Lublin Południe. - Jeśli otrzymamy informację o tym, że były ordynator może wpływać na potencjalnych świadków w sprawie, będziemy reagować.Prokurator badający sprawę molestowania w szpitalu nie postawił jeszcze nikomu żadnych zarzutów. Finału śledztwa można spodziewać się w kwietniu lub maju. Obecnie trwają przesłuchania świadków. Są wśród nich lekarze, współpracownicy byłego ordynatora. Jak ustaliliśmy, potwierdzili oni przynajmniej część zarzutów, jakie lekarki - rezydentki kierują pod adresem Antoniego W. Z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że ofiarami ordynatora były cztery kobiety. Możliwe jednak, że ta liczba wzrośnie.
Jeśli Antoni W. usłyszy prokuratorskie zarzuty, to najprawdopodobniej nie będą one dotyczyły tylko molestowania. Lekarz powinien liczyć się również z oskarżeniem o uporczywe nękanie. Chodzi o telefony i SMS-y, które miał wysyłać do lekarek, jeszcze zanim afera z molestowaniem wyszła na jaw. Skandaliczny proceder miał trwać co najmniej od 2011 roku.
Reklama
Leczył i molestował? Znajomi "sypią" ordynatora W.
Dawni współpracownicy Antoniego W. potwierdzają zarzuty pod adresem byłego ordynatora - ustaliliśmy nieoficjalnie. Lekarz miał molestować seksualnie swoje podwładne. Nie usłyszał jeszcze zarzutów w tej sprawie, więc wciąż może kontaktować się z innymi medykami.
- jsz
- 15.03.2015 11:30

Data dodania:
15.03.2015 11:30
ZOBACZ TAKŻE
Reklama
ALARM 24
Reklama
CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?
Reklama
Reklama

Komentarze