Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Niespokojny dom dziecka. Napisali na ścianie: "Zemsty przyjdzie czas"

Wulgarne i obraźliwe napisy na murach, policyjne postępowanie i urzędowe kontrole, a w perspektywie mediator. Wszystko przez konflikt dyrektorki domu dziecka ze zwolnionym wychowawcą, w który wciągnięto wychowanków.
Niespokojny dom dziecka. Napisali na ścianie: "Zemsty przyjdzie czas"
W domu w Przybysławicach mieszka 40 wychowanków w wieku 7–21 lat (fot. AS)

„Zemsty przyjdzie czas”. Ten napis pojawił się jako pierwszy na jednej ze ścian budynku Domu Dziecka w Przybysławicach k. Lublina pod koniec sierpnia. Później były kolejne, uderzające bezpośrednio w dyrektorkę. Wulgarne i obraźliwe. Sprawa trafiła na policję.

– Dyrektorka złożyła dwa zawiadomienia. Pierwsze 28 sierpnia, drugie 6 września – mówi podkom. Kamil Gołębiowski z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. – Chodziło o umieszczenie wulgarnych napisów na elewacji budynku i garażu. W pierwszej sprawie sprawcy zostali ustaleni – to wychowankowie. Drugi przypadek jeszcze badamy.

To prawdopodobnie skutek konfliktu między dyrektorką a byłym już wychowawcą, jej kontrkandydatem na to stanowisko. Mężczyzna został zwolniony 27 sierpnia. Powód? Utrata zaufania.

Pięćdziesiąt twarzy Greya

Wyniki kontroli, którą po skargach dwóch wychowanków przeprowadzili urzędnicy wojewody potwierdzają, że w konflikt dorosłych zostały zamieszane dzieci.

– Niekorzystna atmosfera panująca w placówce przełożyła się na to, że w nieprawidłowy sposób realizowano funkcję opiekuńczo-wychowawczą. Poza tym jeden z wychowawców nieprawidłowo wykonywał swoje obowiązki – mówi Magdalena Cwalińska z Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego, która kontrolowała dom w Przybysławicach. – Chodziło m.in. o nieprzestrzeganie zasad wprowadzonych przez panią dyrektor, podważanie jej autorytetu i faworyzowanie niektórych dzieci.

Wychowankowie, z którymi rozmawiali pracownicy wojewody wskazali m.in., że jedna z nastolatek dostała od wychowawcy na urodziny drogi telefon. Kolejny mówił o tym, że wychowawca pozwalał jednej z dziewczyn wracać o godz. 23, podczas gdy cisza nocna rozpoczynała się godzinę wcześniej. Wychowankowie mogli też obejrzeć film o „niewłaściwej treści” – chodzi o przesycony erotyką obraz „Pięćdziesiąt twarzy Greya”.

– To nieprawda – komentuje zarzuty były wychowawca, pan Andrzej. – Sprawa filmu miała być wyjaśniona, ale się tego nie doczekałem – przekonuje i dodaje, że prezenty od wychowawców z okazji osiemnastych urodzin czy też Komunii św. nie były niczym nadzwyczajnym. – Pani dyrektor też je wręczała – zapewnia.

Mediator uspokoi nastroje?

Magdalena Cwalińska mówi, że podczas kontroli większość dzieci deklarowała, że nie lubi pani dyrektor. – Nie potrafiły jednak powiedzieć, dlaczego – dodaje.

– Absolutnie nikogo nie nastawiałem przeciwko dyrektorce. Dzieci są mądre. Widzą, co się dzieje – odpiera zarzuty były już wychowawca. I dodaje: Przez lata to był bezpieczny i spokojny dom dziecka.

Dotarliśmy do byłych wychowanków. – Między wcześniejszą panią dyrektor a obecną różnica jest diametralna – mówi nam Kamil. – Tamta była ciepła. Można było z nią porozmawiać. Obecna pani dyrektor taka nie jest. Wprowadza nowe zarządzenia. Czasem tak absurdalne, jak np. regulamin sprzątania lodówki. Zmieniła też wyżywienie. Na gorsze.

– Dzieci nie są niczemu winne. One są kochane, ale zasady muszą być – komentuje zarzuty Małgorzata Białogrzywy, dyrektorka domu dziecka. I dodaje: Nie ma ludzi nieomylnych. Jednak wszystko, co robię, jest dla dobra i bezpieczeństwa dzieci.

Końca sprawy nie widać. Zwolniony wychowawca odwołał się do sądu pracy. Zaś 7 i 8 września do Przybysławic przyjechali pracownicy Biura Rzecznika Praw Dziecka. – Wyniki naszej kontroli poznamy w najbliższych tygodniach – zapowiada Łukasz Sowa, rzecznik tej instytucji.

Jest też reakcja Starostwa Powiatowego w Lublinie, które sprawuje kontrolę nad Domem Dziecka w Przybysławicach: prawdopodobnie na początku października zostanie wprowadzony tam mediator.

– Chcielibyśmy przez mediacje uspokoić nastroje i zdiagnozować problem – mówi starosta Paweł Pikula.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama