Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Wypadek i ucieczka. Długi sąd nad adwokatem

Przedłuża się proces lubelskiego adwokata Zygmunta W. Sąd bada sprawę od blisko roku. Prawnik odpowiada za spowodowanie wypadku i ucieczkę z miejsca zdarzenia.
Wypadek i ucieczka. Długi sąd nad adwokatem
(fot. Archiwum)

Podczas ostatniej rozprawy zeznawać miał jeden z policjantów, którzy zajmowali się wyjaśnianiem okoliczności wypadku. Policjant po raz kolejny nie pojawił się w sądzie. Za karę będzie musiał zapłacić 500 zł. Sprawę odroczono do stycznia. Tymczasem w listopadzie minie rok odkąd Sąd Rejonowy Lublin-Zachód bada sprawę wypadku z udziałem znanego adwokata.

Feralnego dnia pan Jacek, mieszkaniec Lublina jechał swoją yamahą przez Al. Racławickie, w stronę ul. Lipowej. Z parkingu przy KUL wyjeżdżał czerwony nissan. Jak wynika z nagrań monitoringu, na moment się zatrzymał po czym wjechał na jezdnię, tuż przed zbliżający się motocykl. Przeciął przy tym podwójną, ciągłą linię. Kierujący yamahą położył jednoślad, by uniknąć uderzenia w auto. Kiedy wstał, mimo licznych potłuczeń i złamanej ręki biegł za nissanem.

– Uderzyłem w bagażnik i krzyczałem stój, ale kierowca spojrzał w lusterko i odjechał – relacjonował na początku procesu motocyklista.

Świadkowie zdarzenia zapisali numery rejestracyjne auta. Policjanci odwiedzili Zygmunta W. w jego domu, niedługo po zdarzeniu. Okazało się, że 73-latek od 3 lat nie miał prawa jazdy. Przekroczył limit punktów karnych. To efekt jazdy z nadmierną prędkością.

Zygmunt W. przekonywał, że nie widział motocyklisty, który rzekomo jechał z dużą prędkością. Poza tym bał się, że kierowca yamahy go pobije. Prawnik konsekwentnie nie przyznaje się do winy.


Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama