Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez prof. Elżbietę Starosławską zarząd województwa złożył we wtorek. Podpisali się pod nim marszałek Sławomir Sosnowski i wicemarszałek Krzysztof Grabczuk. Zarzuty to efekt kontroli, jaką urzędnicy rozpoczęli w COZL miesiąc temu, po odwołaniu prof. Starosławskiej z funkcji dyrektora.
Z liczącego 30 stron zawiadomienia do prokuratury wynika, że była szefowa centrum była związana umowami-zlecenie na prowadzenie badań klinicznych z firmą Roche Polska sp. z o.o., należącą do szwajcarskiego koncernu Roche. Ta sama firma w latach 2013-2015 wygrała pięć przetargów ogłaszanych przez COZL. Za dostarczanie leków do szpitalnej apteki Roche Polska otrzymała łącznie prawie 16 mln zł.
Problemy prof. Starosławskiej wzięły się z tego, że choć nie była członkiem komisji przetargowych, to uczestniczyła w każdym z tych postępowań. Jak czytamy w zawiadomieniu do prokuratury np. w przetargu ogłoszonym 6 grudnia 2012 r. miała m.in. zatwierdzać odpowiedzi na zapytania i pisma oferentów i dokonywać wyboru najkorzystniejszych ofert.
Jednocześnie przedstawiała oświadczenia o braku okoliczności, które wyłączałyby jej udział, co wynika z prawa zamówień publicznych. Jednym z nich był dokument, w którym zapewniała, że nie pozostawała w stosunku pracy lub zlecenia z wykonawcą przed upływem trzech lat od daty ogłoszenia przetargu. Co innego wynika jednak z umów na badania kliniczne, które jako szefowa COZL zawierała z Roche Polska. Prof. Starosławska była w nich wymieniana jako „badacz”.
Po raz pierwszy szefowa COZL miała poświadczyć nieprawdę w styczniu 2013 roku. Już wtedy była związana umową cywilnoprawną z późniejszym zwycięzcą przetargu. Przy okazji następnych postępowań kolejne niezgodne z prawdą oświadczenia – jak czytamy w zawiadomieniu – składała w sierpniu i październiku tego samego roku, a później 4 sierpnia 2014 r. i 24 sierpnia 2015 r. Tymczasem w lipcu 2015 r. miała podpisać umowę na prowadzenie badań. Kwoty, jakie zarobiła na pracy badawczej nie są znane.
– Umów, które były zawierane pomiędzy firmą farmaceutyczną a badaczem, kontrolerzy nie mają. Kontrola oparła się o zawartość umów pomiędzy firmą a szpitalem, gdzie na pierwszej stronie widnieje nazwisko badacza – mówi Beata Górka, rzecznik prasowy marszałka województwa.
Z prof. Starosławską nie udało nam się wczoraj skontaktować. W przesłanym we wtorek oświadczeniu zapewniała, że nigdy i w żadnej sprawie nie składała fałszywych oświadczeń i ze spokojem czeka na postępowanie prokuratorskie.
Z prośbą o komentarz zwróciliśmy się do firmy Roche Polska. – Poza doniesieniami prasowymi, nie otrzymaliśmy żadnych oficjalnych informacji w tej sprawie. (…) Nasza działalność w tych obszarach regulowana jest przez przepisy prawa - Ustawę Prawo zamówień publicznych i Ustawę Prawo farmaceutyczne - oraz najwyższe standardy wypracowane przez lata międzynarodowej działalności naszej firmy – napisała nam w e-mailu Agnieszka Brzezińska, dyrektor komunikacji Roche Polska.
Śledczy na razie sprawy nie komentują.
– Aby uniknąć zarzutów o brak obiektywizmu, zawiadomienie zostało już przesłane do naszego ośrodka zamiejscowego w Białej Podlaskiej – mówi Agnieszka Kępka z Prokuratury Okręgowej w Lublinie. – W najbliższych dniach powinna zapaść decyzja dotycząca wszczęcia postępowania sprawdzającego lub śledztwa.
Niezależnie od działań prokuratury zarząd województwa rozpoczął procedurę zmierzającą do zwolnienia prof. Starosławskiej dyscyplinarnie. Marszałek chciał z nią rozwiązać umowę 9 lutego, ale do tej pory nie udało się jej dostarczyć wypowiedzenia. Była szefowa COZL wciąż jest na zwolnieniu lekarskim. Wczoraj przedłużyła je po raz trzeci – tym razem do końca marca.
Jako szefowa COZL prof. Starosławska zarabiała ok. 200 tys. zł rocznie. Podobne kwoty otrzymywała z tytułu umów-zleceń, ale nigdy nie chciała zdradzić, z kim je podpisywała. Z jej oświadczeń majatkowych wynika, że w 2013 r. zarobiła w ten sposób 203 tys. zł, a rok później – 154,5 tys. zł.
(JSZ, KP)
Po raz pierwszy szefowa COZL miała poświadczyć nieprawdę w styczniu 2013 roku. Już wtedy była związana umową cywilnoprawną z późniejszym zwycięzcą przetargu. Przy okazji następnych postępowań kolejne niezgodne z prawdą oświadczenia – jak czytamy w zawiadomieniu – składała w sierpniu i październiku tego samego roku, a później 4 sierpnia 2014 r. i 24 sierpnia 2015 r. Tymczasem w lipcu 2015 r. miała podpisać umowę na prowadzenie badań. Kwoty, jakie zarobiła na pracy badawczej nie są znane.

Komentarze