W ekspresowym tempie działacze Tomasovii rozpoczęli poszukiwania nowego golkipera. W środę na zajęciach zameldowało się dwóch zawodników. Wszystko wskazuje na to, że jeden z nich zostanie potwierdzony do gry jeszcze przed sobotnim spotkaniem z Karpatami Krosno. Nowy piłkarz na tej pozycji będzie potrzebny, bo Bartoszyk wypadnie na dłuższy czas. – Łukasz przejdzie artroskopię kolana, a to oznacza, że będziemy musieli sobie radzić bez niego. To dla nas wielka strata, dlatego chcemy jeszcze kogoś pozyskać. Wiadomo, że nie będzie to łatwe w tym momencie sezonu – mówi trener Jacek Paszkiewicz.
Nieco lepiej wygląda sytuacja dwóch innych, kontuzjowanych graczy. Marcin Żurawski czeka na dokładniejsze badania, a Norbert Raczkiewicz ma szansę wrócić na boisko w sobotę. – Występ Marcina przeciwko Karpatom na pewno jest wykluczony. Wierzę jednak, że jego uraz nie okaże się aż tak poważny. Norbert być może będzie mógł zagrać. Z Motorem chciał pojawić się na murawie, ale postanowiliśmy, że lepiej nie ryzykować. Runda jest długa i lepiej było spokojnie poczekać parę dni dłużej niż ryzykować coś poważniejszego – tłumaczy szkoleniowiec zespołu z Tomaszowa Lubelskiego.
Niebiesko-biali po meczu z Karpatami rozegrają dwa spotkania z cyklu o sześć punktów. Najpierw na wyjeździe z Chełmianką, a następnie także w gościach z Izolatorem Boguchwała. Obie drużyny znajdują się w tabeli za Tomasovią i marząc o utrzymaniu nie można sobie pozwolić na kolejne porażki. W Lublinie chociaż Tomasz Kłos i jego koledzy przegrali 1:3, to pokazali, że stać ich na dobrą grę. – Rywal zasłużenie sięgnął po trzy punkty, ale jest kilka pozytywów, które możemy wyciągnąć z tego spotkania. Cieszy, że chłopaki nie odpuszczali do końca. Strzelony gol na Arenie też powinien dodać nam trochę pewności siebie – przekonuje trener Paszkiewicz.

















Komentarze