Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Pracownicy urzędu pracy mają problem. Albo bezpłatny urlop, albo wypowiedzenie

Dyrekcja Powiatowego Urzędu Pracy w Lublinie szuka sposobu na załatanie dziury w budżecie. Jeden z pomysłów to wysyłanie pracowników na bezpłatne urlopy. W grę wchodzą także zwolnienia. A wszystko przez to, że stara perspektywa unijna już się zakończyła, a nowa jeszcze nie zaczęła.
Pracownicy urzędu pracy mają problem. Albo bezpłatny urlop, albo wypowiedzenie
W tym roku jest bardzo mało konkursów o unijne pieniądze. Wcześniej urząd pracy realizował ich kilkanaście rocznie

Pośredniak nie ma pieniędzy na wynagrodzenia dla kilkunastu pracowników, którzy pracowali przy projektach unijnych realizowanych w Powiatowym Urzędzie Pracy w Lublinie. Chodzi o ok. 300 tys. zł.

– Na spotkaniu z dyrekcją, które odbyło się na początku tygodnia, dostaliśmy propozycję „nie do odrzucenia”. Albo każdy z nas będzie rotacyjnie chodzić na miesiąc bezpłatnego urlopu w czterech tygodniowych ratach, albo 20 osób straci pracę – opowiada jeden z pracowników PUP, który skontaktował się z naszą redakcją. Jak tłumaczy, tydzień bezpłatnego urlopu w miesiącu oznacza zarobki niższe o 25 proc.

– Dotknie to wszystkich pracowników, a braki w budżecie dotyczą tylko małej grupy, która pracowali przy konkretnych projektach. Nie rozumiem dlaczego wszyscy mają za to płacić? – Co się stało, że nagle odkryto dziurę w budżecie? – pyta z kolei autor e-maila, który przyszedł w czwartek na naszą skrzynkę redakcyjną. – Czy pracownicy zostaną zmuszeni do bezpłatnych urlopów w obawie przed zwolnieniem, a zapominalskiej dyrekcji przeoczenie tak dużej kwoty ujdzie płazem?

– Na spotkaniu z pracownikami nie zapadły żadne ostateczne decyzje, przedstawiłam tylko propozycje, żeby nikt nie był zaskoczony tą sytuacją – tłumaczy Grażyna Gwiazda, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Lublinie. – Ta sytuacja zmienia się bardzo dynamicznie. Czekamy na rozstrzygnięcie kilku konkursów, do których złożyliśmy wnioski. Być może brakujące środki uda się pozyskać i problem zostanie rozwiązany.

Pracę Powiatowego Urzędu Pracy nadzoruje Starostwo Powiatowe w Lublinie.

– Dziura budżetowa rzeczywiście jest, w wysokości ok. 300 tysięcy zł – przyznaje Robert Wójcik, wicestarosta lubelski. – Ale nie jest to żadne przeoczenie tylko efekt tego, że w tym roku jest bardzo mało konkursów o unijne pieniądze. Wcześniej urząd pracy realizował ich kilkanaście rocznie – tłumaczy.

– Stara perspektywa unijna się zakończyła, a nowa jeszcze nie zaczęła. Nie udało się więc pozyskać wielu środków.

Starosta nie ukrywa, że pracy jest mniej więc zwolnienia nie są wykluczone.

– Ale żadna decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła – zapewnia Wójcik. – Mamy trzy możliwości: zwolnienia, wysłanie pracowników na bezpłatny urlop lub dołożenie brakującej sumy z budżetu starostwa. Musimy przeanalizować każdą z nich. – Liczymy też na to, że wkrótce zostaną ogłoszone dodatkowe konkursy i uda się z nich uzyskać potrzebne środki.

Pośredniak nie ma pieniędzy na wynagrodzenia dla kilkunastu pracowników, którzy pracowali przy projektach unijnych realizowanych w Powiatowym Urzędzie Pracy w Lublinie. Chodzi o ok. 300 tys. zł.

– Na spotkaniu z dyrekcją, które odbyło się na początku tygodnia, dostaliśmy propozycję „nie do odrzucenia”. Albo każdy z nas będzie rotacyjnie chodzić na miesiąc bezpłatnego urlopu w czterech tygodniowych ratach, albo 20 osób straci pracę – opowiada jeden z pracowników PUP, który skontaktował się z naszą redakcją. Jak tłumaczy, tydzień bezpłatnego urlopu w miesiącu oznacza zarobki niższe o 25 proc.

Pośredniak nie ma pieniędzy na wynagrodzenia dla kilkunastu pracowników, którzy pracowali przy projektach unijnych realizowanych w Powiatowym Urzędzie Pracy w Lublinie. Chodzi o ok. 300 tys. zł.

– Na spotkaniu z dyrekcją, które odbyło się na początku tygodnia, dostaliśmy propozycję „nie do odrzucenia”. Albo każdy z nas będzie rotacyjnie chodzić na miesiąc bezpłatnego urlopu w czterech tygodniowych ratach, albo 20 osób straci pracę – opowiada jeden z pracowników PUP, który skontaktował się z naszą redakcją. Jak tłumaczy, tydzień bezpłatnego urlopu w miesiącu oznacza zarobki niższe o 25 proc.

Pośredniak nie ma pieniędzy na wynagrodzenia dla kilkunastu pracowników, którzy pracowali przy projektach unijnych realizowanych w Powiatowym Urzędzie Pracy w Lublinie. Chodzi o ok. 300 tys. zł.

– Na spotkaniu z dyrekcją, które odbyło się na początku tygodnia, dostaliśmy propozycję „nie do odrzucenia”. Albo każdy z nas będzie rotacyjnie chodzić na miesiąc bezpłatnego urlopu w czterech tygodniowych ratach, albo 20 osób straci pracę – opowiada jeden z pracowników PUP, który skontaktował się z naszą redakcją. Jak tłumaczy, tydzień bezpłatnego urlopu w miesiącu oznacza zarobki niższe o 25 proc.

Pośredniak nie ma pieniędzy na wynagrodzenia dla kilkunastu pracowników, którzy pracowali przy projektach unijnych realizowanych w Powiatowym Urzędzie Pracy w Lublinie. Chodzi o ok. 300 tys. zł.

– Na spotkaniu z dyrekcją, które odbyło się na początku tygodnia, dostaliśmy propozycję „nie do odrzucenia”. Albo każdy z nas będzie rotacyjnie chodzić na miesiąc bezpłatnego urlopu w czterech tygodniowych ratach, albo 20 osób straci pracę – opowiada jeden z pracowników PUP, który skontaktował się z naszą redakcją. Jak tłumaczy, tydzień bezpłatnego urlopu w miesiącu oznacza zarobki niższe o 25 proc.

Jolanta Krop, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Chełmie, wspólnie ze starostą chełmskim, znaleźli inne rozwiązanie. Zwolnień nie będzie, etaty nie zostaną zmniejszone, za to pensje, łącznie z dyrektorską, obniżone.

– Przyznaję, że dysponowałam kwotą niewystarczającą na wypłaty wynagrodzeń na dotychczasowym poziomie – mówi Jolanta Krop. – Wierzę, że poprzez oszczędności, zmiany organizacji pracy oraz obniżenie wszystkich pensji uda mi się dopiąć budżet.

Wizja zwolnień i zmniejszenia etatów poruszyła pracowników. Do naszej redakcji trafił anonim, w którym pracownicy chełmskiego PUP zarzucają dyrektorce m.in. faworyzowanie koleżanek i działu, w którym kiedyś kierowała.

– Dostatecznie długo kieruję Powiatowym Urzędem Pracy, aby zdawać sobie sprawę, że wszystkie działy są ważne i wzajemnie od siebie zależne – tłumaczy dyrektorka. – Zarzucono mi, że w ubiegłym roku „nagrodziłam” 13 osób specjalnymi dodatkami. Tymczasem nie była to żadna nagroda. Grupa pracowników z działu instrumentów rynku pracy zostając doradcami klienta zgodnie z przepisami otrzymała ustawowe dodatki z Funduszu Pracy.

Wprowadzenia znaczących oszczędności oczekuje dziś od dyrektor Krop starosta chełmski Piotr Deniszczuk.

– Od kiedy objąłem urząd wymagam tego od wszystkich podległych mi placówek – mówi Deniszczuk. – Najlepszymi efektami pod tym względem jak dotąd wykazały się domy pomocy społecznej. Liczę też, że i PUP stanie na wysokości zadania.

W ubiegłym roku starostwo dołożyło do chełmskiego PUP ponad 900 tys. zł. Gdyby w urzędzie nic się nie zmieniło, to dotacja musiałaby urosnąć do 1,25 mln zł. Starosta się na to nie zgadza.

(bar)


Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama