Akt oskarżenia przeciwko Piotrowi Cz. trafił właśnie do Sądu Okręgowego w Lublinie. 27-latek odpowie za podwójne morderstwo.
Do zbrodni doszło 20 listopada ubiegłego roku w mieszkaniu przy ul. Motorowej w Lublinie. Policjanci dowiedzieli się o sprawie trzy dni później. Do komisariatu zgłosiła się wówczas 38-letnia Monika K. Powiedziała, że dzień wcześniej poszła do mieszkania przy ul. Motorowej i znalazła tam dwa ciała. Przestraszyła się, uciekła i upiła. Jej 18-letni syn przekonał ją do złożenia wizyty w komisariacie.
Policjanci pojechali na ul. Motorową. W mieszkaniu znaleźli zmasakrowane zwłoki mężczyzny i kobiety. Wszędzie było mnóstwo krwi. Kryminalni szybko ustalili, że ofiary to Krzysztof S. i jego konkubina Małgorzata P. Oboje mieszkali w komunalnym mieszkaniu przy ul. Motorowej razem z krewnym mężczyzny Piotrem Cz. oraz jego partnerką Moniką K. (która później zgłosiła zabójstwo. Cała czwórka nie pracowała. Wszyscy brali za to pieniądze z opieki społecznej.
Według śledczych przeznaczali je głównie na alkohol. Mieszkanie przy ul. Motorowej było znane wśród sąsiadów, jako miejsce libacji i awantur. Kryminalni podejrzewali, że zabójcą może być Piotr Cz. Mężczyzna został zatrzymany 25 listopada.
Z akt sprawy wynika, że dzień przed zbrodnią 27-latek pokłócił się z Moniką K. Wystawił za drzwi torbę z jej rzeczami i pił dalej w towarzystwie swoich późniejszych ofiar. Następnego dnia od rana pili piwo. Wieczorem Piotr Cz. poczuł się „niedopity”. Bardzo nie lubił tego stanu. Domagał się od swojego wujka Krzysztofa S. 100 zł na alkohol.
Kiedy wujek odmówił, 27-latek wpadł w furię. Chwycił kuchenny nóż i zadał mężczyźnie kilka ciosów w szyję. Ciężko ranny Krzysztof S. próbował jeszcze pytać „dlaczego”. Napastnik zadawał jednak kolejne ciosy, przecinając mu tętnicę. Wujek szybko się wykrwawił.
Chwilę później z drzemki przebudziła się Małgorzata P. 27-latek poczęstował kobietę kanapką, by odwrócić jej uwagę. Zjadła, ale nadal pytała o swojego partnera. Chciała wstać z fotela. Wtedy Piotr Cz. wbił jej nóż w szyję. Później zadał jeszcze kilka ciosów. Wreszcie poszedł do kuchni po duży ząbkowany nóż do chleba. Zadał nim kobiecie trzy głębokie rany cięte.
Kilkanaście minut później, kiedy Piotr Cz. był już pewny, że jego współlokatorzy nie żyją, wykąpał się i przebrał. Przeszukał pokój wujka, zabrał 420 zł i wyszedł.
Biegli, którzy badali później Piotra Cz., ocenili, że mężczyzna nie działał z chęci rabunku. Kierowała nim „brutalna chęć odreagowania złości”. Chciał wykazać „patologicznie pojmowaną dominację”. Zdaniem specjalistów, 27-latek jest poczytalny, ale ma zdegenerowaną psychikę. Edukację zakończył na gimnazjum. Później przyuczono go do zawodu piekarza, ale nigdzie nie pracował. Od lat pił i brał narkotyki, po których stawał się agresywny. Jak sam przyznał w czasie przesłuchania „mógł po tym zabić nawet przypadkową osobę”.
Podczas śledztwa Piotr Cz. przyznał się do winy. Dokładnie i beznamiętnie opisał przebieg zbrodni. Nie wykazał skruchy. Stwierdził nawet, że pomógł swoim ofiarom, które za życia „męczyły się” przez alkoholizm.
Zeznania mężczyzny to jeden z głównych dowodów w sprawie. Narzędzi zbrodni nie zabezpieczono. Po zabójstwie Piotr Cz. wrzucił je do kontenera na drobny złom. Noże, którymi napastnik zadał ofiarom ponad 20 ciosów, zostały przetopione. Piotr Cz. był wcześniej karany za rozbój i wyłudzenia. Teraz grozi mu dożywocie.
Akt oskarżenia przeciwko Piotrowi Cz. trafił właśnie do Sądu Okręgowego w Lublinie. 27-latek odpowie za podwójne morderstwo.
Do zbrodni doszło 20 listopada ubiegłego roku w mieszkaniu przy ul. Motorowej w Lublinie. Policjanci dowiedzieli się o sprawie trzy dni później. Do komisariatu zgłosiła się wówczas 38-letnia Monika K. Powiedziała, że dzień wcześniej poszła do mieszkania przy ul. Motorowej i znalazła tam dwa ciała. Przestraszyła się, uciekła i upiła. Jej 18-letni syn przekonał ją do złożenia wizyty w komisariacie.














Komentarze