Nie takiego początku piłkarskiej wiosny oczekiwali sympatycy Górnika. Podopieczni Jurija Szatałowa wywalczyli zaledwie jeden punkt w dwóch meczach i oddalili się od górnej części tabeli.
Niezadowalające wyniki to bezpośredni efekt słabej postawy na boisku. Co prawda łęcznianie przegrywali również jesienią, ale najczęściej po dobrej grze, która dawała symptomy na odbicie się w następnej kolejce. Teraz niestety trudno było wychwycić pozytywne sygnały.
Po remisie w Bydgoszczy, zielono-czarni przegrali u siebie z Górnikiem Zabrze. To była pierwsza porażka na własnym stadionie. W dodatku przyjezdni byli lepsi i wygrali w pełni zasłużenie. Gospodarze niby starali się, ale przez 90 minut nie zrobili za wiele, aby przeszkodzić rywalom. Dość powiedzieć, że nie zobaczyli ani jednej żółtej kartki.
– W ofensywie mieliśmy mniej konkretów niż Górnik Zabrze. Więcej też powinniśmy dać od siebie w kwestii walki, biegania i zaangażowania, bo tak będą wyglądały następne kolejki – podkreślał podczas konferencji prasowej asystent Szatałowa Andrzej Rybarski.
Na razie rozczarowują również zawodnicy sprowadzeni zimą. Dlatego zapewne klub wciąż będzie rozglądał się na rynku, szukając okazji transferowych. O ile oczywiście pozwolą na to finanse. Tuż przed zamknięciem okienka podpisany został kontrakt z 21-letnim obrońcą Sebastianem Kopciem.
– Cieszę się, że dostałem szansę. W Górniku czuję się bardzo dobrze. Dla mnie to niesamowita szansa. Tutaj są doskonałe warunki do rozwoju, a w szatni panuje bardzo dobra atmosfera – powiedział defensor na klubowej stronie.
Ale znacznie ważniejszy będzie powrót do gry Fedora Cernycha, który okazał się objawieniem jesieni, strzelając aż 9 goli. – Fedor od początku tego mikrocyklu trenuje z nami. Wygląda , że wszystko jest w porządku. Ma zaległości, ale nie jest tak źle, jak można by sądzić. Na pewno potrzeba czasu, aby powrócił do pełnej dyspozycji, w tym do czucia piłki – wyjaśnił Rybarski.
Litwin nie pojechał do Szczecina, choć Szatałow czasem lubi zaskakiwać i dokonywać roszad w osiemnastce meczowej. Na szczęście na mecz z Pogonią po pauzie za kartki wróci już Veljko Nikitović. Niegroźna też okazała się kontuzja Miroslava Bożoka.
– Po ostatniej przegranej nastroje są mieszane, jednak myślę, że sobie poradzimy. To nie pierwsza i nie ostatnia porażka. Pod względem fizycznym i mentalnym do meczu z Pogonią podjedziemy bardzo dobrze.
Portowcy są w naszym zasięgu, w tabeli też, dlatego nie kalkulujemy i interesują nas tylko trzy punkty. Początek wiosny to dużo walki, szachów i w Szczecinie może być podobnie. Choć wiele będzie zależało do boiska, czy pozwoli grać piłką – stwierdził Grzegorz Bonin, mający za sobą grę w Pogoni. Dla Górnika ten mecz będzie poważnym testem. Bilans spotkań ma niekorzystny – jeszcze nigdy nie wygrał w Szczecinie.
Trener gospodarzy do swojej dyspozycji będzie miał już Japończyka Takafumiego Akahoshiego, który powrócił z FK Ufa. Na pewno będzie chciał się pokazać były gracz beniaminka Łukasz Zwoliński, który 24 lutego obchodził 22 urodziny.
– Górnik ostatnio u siebie przegrał, ale to drużyna, która lepiej czuje się na wyjazdach. To dobrze zorganizowany i poukładany zespół w defensywie i groźny w grze z kontrataku. Cały tydzień poświęciliśmy temu meczowi. Mam do dyspozycji wszystkich zdrowych zawodników, doszedł jeszcze Akahoshi i to jest luksus trenera. Jednak on jeszcze musi poczekać, dostanie swoją szansę, ale w Pogoni niczego nie ma za darmo – powiedział na portalu szczecińskiego klubu trener rywali Jan Kocian.
Górnik Łęczna w Szczecinie jeszcze nie wygrał
W poniedziałek o godz. 18 Górnik zagra na wyjeździe z Pogonią
- 02.03.2015 08:00














Komentarze