Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Źle go leczyli w szpitalu, a potem amputowali mu nogę. Dostanie 200 tys. zł zadośćuczynienia

200 tys. zł zadośćuczynienia za przeżyte cierpienia otrzyma 72-letni Tadeusz K. – orzekł Sąd Okręgowy w Zamościu. Wszystko przez niewłaściwe leczenie w miejskim szpitalu.
Źle go leczyli w szpitalu, a potem amputowali mu nogę. Dostanie 200 tys. zł zadośćuczynienia

Wydarzenia, od których rozpoczęła się ta sprawa miały miejsce dokładnie 14 lat temu. W październiku 2002 roku Tadeusza K. potrącił samochód. Z otwartym złamaniem kości piszczelowej trafił do „starego” szpitala w Zamościu. Jego leczeniem zajmował się ówczesny ordynator oddziału urazowo-ortopedycznego, Zbigniew Ch. To on zdecydował o założeniu gipsu i wyciągu.

Jednak rana nie goiła się. Noga puchła. Doszło do zakażenia. Lekarze w ciągu kolejnych trzech miesięcy przeprowadzili cztery operacje. Poprawy jednak nie było.

Później mężczyzna regularnie odwiedzał zamojską poradnię ortopedyczną. Zalecano mu jednak tylko częste zmiany opatrunków i przyjmowanie leków przeciwbólowych. Po trzech latach bólu mężczyzna poprosił o pomoc lekarzy z Lublina, a ci – zgodnie z jego wolą – podjęli decyzję o amputacji chorej nogi.

W 2009 roku Prokuratura Rejonowa w Zamościu oskarżyła Zbigniewa Ch. o narażenie pacjenta na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Śledczy powoływali się na opinię biegłych, którzy orzekli, że medyk zastosował złą metodę leczenia i bezzasadnie przedłużył leczenie pozostawiając kończynę w gipsie.

Sprawa trafiła do sądu. Zbigniew Ch. nie przyznał się do winy, a sąd stwierdził, że działał nieumyślnie i z tego powodu zdecydował o umorzeniu postępowania. Proces na wokandę wrócił dopiero po tym, jak od tej decyzji odwołała się prokuratura. W 2015 r. Zbigniew Ch. został skazany na osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata i grzywnę. Miał też wypłacić Tadeuszowi K. 30 tys. zł nawiązki. Zamiast tego złożył jednak apelację. Sprawa skończyła się niczym, ponieważ przedawniła się. Do teraz trwał natomiast proces cywilny, w którym miasto Zamość zostało pozwane za przeżyte przez mężczyznę cierpienia.

– Sąd zasądził 200 tys. zł zadośćuczynienia oddalając żądanie o przyznanie wyższej kwoty – relacjonuje Elżbieta Koszel, rzecznik Sądu Okręgowego w Zamościu. – Decyzje tę podjęto w związku z wyrokiem w prowadzonej wcześniej sprawie karnej przeciwko Zbigniewowi Ch., w której to stwierdzono błąd w sztuce lekarskiej.

Zarówno zadośćuczynienie, jako i koszty procesu oraz wydania opinii przez biegłych pokryć ma miasto odpowiadające za działalność starego szpitala w Zamościu. Wyrok nie jest jednak prawomocny.

– Sporządzono już pisemne uzasadnienie wyroku. Po jego otrzymaniu strony będę miały 14 dni, by odwołać się od decyzji do Sądu Apelacyjnego w Lublinie – dodaje sędzia Elżbieta Koszel.

Wydarzenia, od których rozpoczęła się ta sprawa miały miejsce dokładnie 14 lat temu. W październiku 2002 roku Tadeusza K. potrącił samochód. Z otwartym złamaniem kości piszczelowej trafił do „starego” szpitala w Zamościu. Jego leczeniem zajmował się ówczesny ordynator oddziału urazowo-ortopedycznego, Zbigniew Ch. To on zdecydował o założeniu gipsu i wyciągu.

Jednak rana nie goiła się. Noga puchła. Doszło do zakażenia. Lekarze w ciągu kolejnych trzech miesięcy przeprowadzili cztery operacje. Poprawy jednak nie było.

Później mężczyzna regularnie odwiedzał zamojską poradnię ortopedyczną. Zalecano mu jednak tylko częste zmiany opatrunków i przyjmowanie leków przeciwbólowych. Po trzech latach bólu mężczyzna poprosił o pomoc lekarzy z Lublina, a ci – zgodnie z jego wolą – podjęli decyzję o amputacji chorej nogi.

Wydarzenia, od których rozpoczęła się ta sprawa miały miejsce dokładnie 14 lat temu. W październiku 2002 roku Tadeusza K. potrącił samochód. Z otwartym złamaniem kości piszczelowej trafił do „starego” szpitala w Zamościu. Jego leczeniem zajmował się ówczesny ordynator oddziału urazowo-ortopedycznego, Zbigniew Ch. To on zdecydował o założeniu gipsu i wyciągu.

Jednak rana nie goiła się. Noga puchła. Doszło do zakażenia. Lekarze w ciągu kolejnych trzech miesięcy przeprowadzili cztery operacje. Poprawy jednak nie było.

Później mężczyzna regularnie odwiedzał zamojską poradnię ortopedyczną. Zalecano mu jednak tylko częste zmiany opatrunków i przyjmowanie leków przeciwbólowych. Po trzech latach bólu mężczyzna poprosił o pomoc lekarzy z Lublina, a ci – zgodnie z jego wolą – podjęli decyzję o amputacji chorej nogi.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama