– Fundusz potrącił nam niewspółmiernie dużo do tego, co wydał na alternatywną opiekę w tych dniach – podkreśla Teresa Dobrzańska-Pilichowska, prezes Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych-Pracodawców. – To okradanie pacjentów. Dysponujemy teraz znacznie mniejszą kwotą, więc znacznie mniej możemy przeznaczyć np. na badania diagnostyczne. Ucierpią na tym pacjenci, bo będą mieli znacznie mniejszy dostęp do badań.
Lekarze rodzinni skierowali pismo do NFZ z pytaniem o podstawę prawną zmniejszenia należności za styczeń. – Kiedy dostaniemy odpowiedź będziemy mogli podjąć dalsze kroki. Za zamknięcie przychodni odpowiada minister zdrowia, który spóźnił się z negocjacjami. Wszystko powinno być załatwione przed 1 stycznia – mówi Dobrzańska-Pilichowska. – Strajk nie wchodzi w grę, bo musimy realizować kontrakt. Nie wykluczamy jednak skierowania sprawy do sądu.
NFZ uważa, że miał prawo do potrąceń. – Pacjenci, którzy złożyli deklaracje u lekarzy POZ, którzy zamknęli przychodnie, byli zmuszeni w tym czasie szukać pomocy w innych placówkach medycznych. Tym świadczeniodawcom, którzy nie udzielali świadczeń, zostały wystawione noty korygujące – tłumaczy Małgorzata Bartoszek, rzecznik lubelskiego NFZ.
– Należności za styczeń zostały pomniejszone 196 świadczeniodawcom o łączną kwotę 1 mln 430 tys. zł wynikającą z liczby dni, w których gabinety były nieczynne.
Lekarze dostali mniej pieniędzy od NFZ przez protest. \"Ucierpią na tym pacjenci\"
NFZ potrącił lekarzom rodzinnym z Porozumienia Zielonogórskiego blisko 1,5 mln zł. Chodzi o 2 i 5 stycznia kiedy lekarze zamknęli przychodnie i nie przyjmowali pacjentów. Trwały wówczas negocjacje z ministrem zdrowia w sprawie warunków udzielania świadczeń.
- Katarzyna Prus
- 14.04.2015 09:15

Data dodania:
14.04.2015 09:15
ZOBACZ TAKŻE
Reklama
ALARM 24
Reklama
CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?
Reklama
Reklama
Komentarze