Rodrigues później dołączył w lecie do zespołu, ale na inaugurację nowego sezonu w Łodzi wypadł świetnie. Był jednym z najlepszych zawodników na boisku. W ofensywie, maczał palce praktycznie w każdej akcji swojej drużyny. Można było się obawiać, jak Motor poradzi sobie bez jednego ze swoich liderów. O dziwo i tak udało się wypracować sporo okazji na gole.
Żółto-biało-niebiescy mają jednak nadzieję, że absencja ważnego piłkarza ofensywnego nie będzie trwała zbyt długo. Jest szansa, że doświadczony pomocnik będzie gotowy już na następne spotkanie w Szczecinie. W tym wypadku dobrze się akurat stało, że zawody zostały przełożone z piątku na sobotę. Pierwsze diagnozy nie były jednak tak optymistyczne.
– Jak była pierwsza diagnoza, że Ivo może wypaść na 3-4 tygodnie, to napisałem mu wiadomość z dużym wsparciem i że nie wyobrażam sobie oglądania drużyny bez niego. Na pewno mi go zabrakło w spotkaniu z Jagiellonią, trudniej się gra i buduje akcje, czy organizuje ofensywę bez swojego najlepszego zawodnika, który ma zmysł. Drużyna zrobiła wszystko, żeby go zastąpić. Kiki zagrał bardzo dobry mecz. Wierzę jednak, że Ivo do nas wróci i będziemy jeszcze silniejsi – mówi Mariusz Misiura, trener Motoru.
A jak w ogóle Rodrigues złapał kontuzję?
– To była końcówka meczu z Widzewem. Przy wybijaniu rzutu rożnego poczuł ukłucie. Już następnego dnia miał rezonans i było pewne, że nie zagra z Jagiellonią. Nasz sztab robi wszystko, co w ich mocy, żeby mógł wystąpić w spotkaniu z Pogonią Szczecin. To była dla nas trudna wiadomość, każdy wie, jak ważny to zawodnik. Patrząc na naszą grę przeciwko Jagielloni w ofensywie, ile udało się wykreować sytuacji, to jestem dumny, że mimo jego absencji byliśmy w stanie wykreować tyle sytuacji. Zrobimy wszystko, żeby był gotowy, cieszy mnie nawet, że mecz został przeniesiony na sobotę, bo mamy 24 godziny więcej, żeby postawić Ivo na nogi – dodaje szkoleniowiec ekipy z Lublina.
Motor z Pogonią zagra w sobotę, 8 sierpnia. Początek zawodów zaplanowano na godz. 17.30.


Komentarze