Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Spór o budżet Lublina. Na to prezydent wyda pieniądze mieszkańców

Listę przyszłorocznych wydatków z miejskiej kasy zatwierdzili przed chwilą lubelscy radni po kilkugodzinnym sporze. Co piąta złotówka z miejskiej kasy ma trafić na inwestycje, w tym połowa na drogi, a tu największą inwestycją będzie budowa nowego odcinka ul. Bohaterów Monte Cassino.
Spór o budżet Lublina. Na to prezydent wyda pieniądze mieszkańców
Dzisiejsza sesja Rady Miasta w Lublinie. Radni PO i dyrektorzy wydziałów UM. Fot. Maciej Kaczanowski

Dochody mają wynieść 2,06 miliarda złotych, zaś wydatki 2,12 miliarda. Różnica ma pochodzić z kredytu. Zadłużenie na koniec roku jest planowane na kwotę 1,34 miliarda zł.

Jak miejski budżet wygląda w przeliczeniu „na głowę” mieszkańca? Każdy ma „wydać” w przyszłym roku 6219 zł, w tym 1247 zł na inwestycje. Tradycyjnie już będziemy wydawać więcej, niż zarabiamy, bo spodziewane dochody, w przeliczeniu na jedną osobę to 6041 zł.

Za budżetem głosowało 16 radnych prezydenckiej koalicji PO i Wspólnego Lublina. Przeciwko było 15 radnych PiS.

Głosowanie nad budżetem poprzedziła wielogodzinna dyskusja.

– Każdy budżet musi być kompromisem między możliwościami finansowymi a potrzebami – podkreśla Jan Madejek, szef klubu radnych Platformy Obywatelskiej. – Ten budżet jest dobrym kompromisem – dodaje.

– Mamy wzrost wydatków na transport publiczny, kulturę, stabilny poziom wydatków na edukację, na podwyżki wynagrodzeń pracowników miejskich jednostek organizacyjnych – mówi Madejek. Chwali prezydenta za inwestycje drogowe, w tym kontynuację przebudowy skrzyżowania al. Solidarności z al. Sikorskiego i ul. Ducha, rozbudowę ul. Muzycznej wraz z nowym mostem

Opozycja od razu zapowiedziała, że nie poprze projektu budżetu. – Jest niewykonalny – twierdzi Tomasz Pitucha, szef klubu radnych PiS. Mówi, że zawyżona jest kwota spodziewanych dochodów.

Jako jeden z przykładów wskazuje planowane wpływy z kar ściągniętych od gapowiczów w komunikacji miejskiej. Prezydent liczy na 5 mln zł, zaś opozycja pyta, czy to realne, skoro spodziewane wpływy w kończącym się roku to 1,5 mln zł, a w zeszłym roku wyniosły 1,3 mln zł.

PiS wytyka też brak pieniędzy na pewne inwestycje, choćby na remont sypiących się mostów, którymi al. Unii Lubelskiej przechodzi koło Gali nad Bystrzycą. – Co w przypadku konieczności ich zamknięcia z powodu stanu technicznego, sparaliżuje i tak stojące w korkach miasto – przestrzega Pitucha.

Opozycja zarzuca koalicji niechęć do współpracy. – Propozycja współpracy sprzed miesiąca została odrzucona – stwierdza Pitucha. Przypomnijmy: miesiąc temu radni PiS oświadczyli, że pierwszym krokiem takiej współpracy ma być powierzenie klubowi PiS stanowisk przewodniczących w pięciu komisjach Rady Miasta. Pitucha podkreśla, że propozycje zgłaszane przez radnych jego klubu nie były wpisywane do budżetu. – Miażdżąca większość nie została przez prezydenta uwzględniona.

– Jeżeli składa się komuś propozycję współpracy, to nie zaczyna się od tego, że żąda się pięciu stanowisk i nie ogłasza się najpierw tej propozycji w mediach – odpowiada radny PO, Bartosz Margul. I pyta, czy realne byłoby dopisanie do wydatków wszystkiego tego, co dopisać chcieli radni PiS (zdaniem prezydenta wnioski PiS opiewały na kwotę 350 mln zł) – Czy wtedy budżet byłby bardziej wykonalny?
Opozycję ostro strofuje radny Wspólnego Lublina i zarazem przewodniczący Rady Miasta, Piotr Kowalczyk. Zapowiada, że będzie piętnował radnych głosujących przeciw budżetowi, ale przychodzących na uroczyste przecięcia wstęg przy otwarciu inwestycji zapisanych w tym budżecie.

– Radnych będzie przybywało z miesiąca na miesiąc przy otwieraniu inwestycji. Każdy będzie wypinał pierś jako ten, kto pomagał, żeby załapać się na zdjęcie – mówi Kowalczyk. I deklaruje: – Z imienia i nazwiska nie podziękuję radnym, którzy nie poparli tej inwestycji, a przyszli się ogrzać przy otwarciu wstęgi. Mam nadzieję, że sobie to do serca weźmiecie?

– Nie zauważyłem, żeby radni PiS chodzili na te otwarcia, ale widać że jest tu jakiś kompleks z waszej strony. Na siłę chcecie nam wmówić coś, czego nie ma. A na pewno nie jest tak, że jeśli już któryś z radnych się pojawi, to próbuje brylować i błyszczeć – odpowiada Pitucha. – Gdzie przecinałem wstęgi i gdzie grzałem się w blasku fleszy, bo sobie nie przypominam? – pyta Zdzisław Drozd, radny PiS.

– Ta dyskusja dowodzi, że jednak rozpoczyna się kampania wyborcza. Jeśli prawdziwa byłaby krytyka przedstawiona przez przewodniczącego klubu PiS, to Lublin byłby w ruinie, a jest dynamicznie rozwijającym się miastem – komentuje Krzysztof Żuk, prezydent Lublina. – Trzeba miarkować tę ocenę, bo buduje ona nasz wizerunek na zewnątrz.

Prezydent nie zgadza się z zarzutami, że niepotrzebnie zadłuża miasto. – Dług samorządu to dług związany z wydatkami na inwestycje, a dług rządu jest związany z przejadaniem pieniędzy na wydatki bieżące – wytyka Żuk. Podaje też, że gdy w 2010 r. przejmował władzę w mieście, Lublin był zadłużony na prawie 700 milionów zł. – Gdyby nie było tamtego zadłużenia, to nie musielibyśmy się zadłużać – szacuje. I dodaje: – Z jednej strony mówicie, że zadłużamy miasto, a z drugiej strony chcecie inwestycji.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama