O pierwszych cięciach w wycenach świadczeń kardiologicznych pisaliśmy już w połowie ub. roku. Dotyczyły one kardiologii inwazyjnej, czyli zabiegów ratujących życie przy zawale i chorobie wieńcowej. Kolejne zmiany dotyczą elektrofizjologii, czyli leczenia zaburzeń rytmu serca.
– Cześć cięć, która weszła w życie, przełożyła się na pogorszenie sytuacji finansowej szpitali. Kolejne zmiany tylko to pogłębią. Dotknie to także pacjentów, którzy będą musieli przygotować się na jeszcze dłuższe kolejki – mówi prof. Andrzej Wysokiński, szef Kliniki Kardiologii w SPSK4 w Lublinie i konsultant wojewódzki w dziedzinie kardiologii. – Szpitale nie będą chciały się zadłużać, bo odzyskanie wszystkich pieniędzy z nadwykonań (zabiegi ponad kontrakt z NFZ – dop. red.) jest niemożliwe. Na drodze sądowej można odzyskać z NFZ ok. 50–70 proc. Szpitale będą się starały minimalizować ilość nadwykonań, co przełoży się na dłuższe kolejki – przewiduje.
Sytuację miała poprawić koordynowana opieka kardiologiczna, którą zapowiadał resort zdrowia. – Według informacji z ministerstwa, pieniądze, które zostały zabrane z puli na zabiegi kardiologiczne, miały zostać przesunięte na późniejszą opiekę nad pacjentem i jego rehabilitację – mówi prof. Wysokiński. – Na razie o projekcie koordynowanej opieki kardiologicznej nic jednak nie wiadomo, a w szpitalu nie zauważyliśmy żadnych zmian w finansach.
Jak ocenia Gabriel Maj, dyrektor wojewódzkiego szpitala przy al. Kraśnickiej w Lublinie, w lepszej sytuacji finansowej znajdą się lecznice, które wejdą do tzw. sieci szpitali. – Informacja o placówkach, które znajdą się w tym systemie powinniśmy poznać już wkrótce. Sądzę, że nasza palcówka znajdzie się w sieci. Takie lecznice będą lepiej finansowane niż te, które znajdą się poza systemem – mówi Maj. – Liczymy także na przychody z nowego sprzętu, z którego korzystamy już na oddziale kardiologicznym. Szacujemy, że dzięki niemu w skali roku przychody będą na poziomie 3 mln zł, a w skali miesiąca – 300 tys. zł.
A co z mniejszymi szpitalami powiatowymi? – Każda zmiana w wycenach świadczeń wpływa niekorzystnie na sytuację finansową szpitala. Mamy jednak nadzieję, że do zamknięcia oddziałów kardiologicznych w szpitalach powiatowych nie dojdzie. Problem może się pojawić, jeśli konkretny oddział nie znajdzie się na mapie potrzeb zdrowotnych, nad którymi pracuje ministerstwo – mówi Marek Kos, dyrektor SPZOZ w Kraśniku. – Mimo niższej wyceny świadczeń dołożymy wszelkich starań, żeby pacjenci tego nie odczuli. Mniejszy kontrakt z NFZ przełoży się tylko na gorszy wynik finansowy szpitala i ewentualne zadłużanie. Nie możemy przecież przewidzieć, ile będzie hospitalizacji, a musimy przyjąć każdego pacjenta.
O wysokość cięć w wycenach kardiologicznych oraz termin wprowadzenia koordynowanej opieki kardiologicznej zapytaliśmy Ministerstwo Zdrowia. Na razie nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
O pierwszych cięciach w wycenach świadczeń kardiologicznych pisaliśmy już w połowie ub. roku. Dotyczyły one kardiologii inwazyjnej, czyli zabiegów ratujących życie przy zawale i chorobie wieńcowej. Kolejne zmiany dotyczą elektrofizjologii, czyli leczenia zaburzeń rytmu serca.
– Cześć cięć, która weszła w życie, przełożyła się na pogorszenie sytuacji finansowej szpitali. Kolejne zmiany tylko to pogłębią. Dotknie to także pacjentów, którzy będą musieli przygotować się na jeszcze dłuższe kolejki – mówi prof. Andrzej Wysokiński, szef Kliniki Kardiologii w SPSK4 w Lublinie i konsultant wojewódzki w dziedzinie kardiologii.














Komentarze