Sprawa dotyczy komendy w Tomaszowie Lubelskim. Już w sierpniu ubiegłego roku mundurowi z prewencji powiadomili szefa jednostki, że ich bezpośredni przełożony, kierownik tzw. ogniwa patrolowego, znęca się nad nimi. – Wyzywał podwładnych takimi słowami, jak np. c…ta, poj…aniec, ch...j czy pop…eniec – wylicza jeden z tomaszowskich policjantów.
Kierownik miał również wydać zakaz stosowania pouczeń. Jak twierdzą mundurowi, chodziło o poprawę statystyk w komendzie.
We wrześniu ubiegłego roku kierownictwo tomaszowskiej komendy postanowiło oficjalnie wyjaśnić sprawę. – Zaraz po tym, jak został zgłoszony mobbing, została wprowadzona odpowiednia procedura, w wyniku której nie potwierdzono tego zjawiska w naszej jednostce – wyjaśnia mł. asp. Agnieszka Leszek, oficer prasowy tomaszowskiej policji.
Mundurowi, którzy zgłosili mobbing sugerują, że osoby wyjaśniające sprawę mogły nie być całkiem obiektywne. – Większość członków komisji to bardzo dobrzy znajomi kierownika. Podczas pracy komisji kilkukrotnie spotykał się on z nimi towarzysko – napisał jeden z mundurowych w skardze na przełożonego. Jak dodał, kierownictwo komendy nie od razu powiadomiło o skardze prokuraturę. Miało do tego dojść dopiero po tym, jak mundurowi poskarżyli się w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji.
– Wydział kontroli Komendy Wojewódzkiej przesłał nam materiały w tej sprawie. Przekazaliśmy je do Prokuratury Rejonowej w Zamościu – wyjaśnia Bartosz Wójcik, rzecznik tamtejszej prokuratury okręgowej. – Pod skargą na kierownika podpisało się trzech funkcjonariuszy.
Przekazane przez nich informacje okazały się na tyle wiarygodne, że prokuratura postanowiła zająć się sprawą.
– Wszczęto śledztwo dotyczące przekroczenia uprawnień – przyznaje prokurator Wójcik. – Mobbing miał polegać m.in. na ośmieszaniu, obrażaniu policjantów i stosowaniu wobec nich wulgarnego słownictwa. Czynności w tym postępowaniu prowadzi policyjne biuro spraw wewnętrznych.
Obecnie śledztwo toczy się „w sprawie”, a nie przeciwko konkretnej osobie. Za nadużycie uprawnień grozi do 3 lat więzienia. Wobec kierownika z tomaszowskiej komendy nie podejmowano żadnych kroków służbowych. Nie był zawieszony. Nie grozi mu już odpowiedzialność dyscyplinarna, bo w tym roku przeszedł na emeryturę.

















Komentarze