Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Derby Lublina w środowym finale Pucharu Polski

W środę na Arenie Lublin będzie można obejrzeć drugie w tym sezonie derby pomiędzy Motorem, a Lublinianką. Tym razem w ramach finału Pucharu Polski na szczeblu LPZN. Początek spotkania zaplanowano na godz. 19
Derby Lublina w środowym finale Pucharu Polski
Obie drużyny są ostatnio w dobrej formie. Podopieczni trenera Mariusza Sawy mają na koncie cztery wygrane z rzędu. W tym czasie zdobyli 15 goli, a stracili tylko dwa. Sporo z tych bramek padło po wrzutkach z rzutów rożnych.

Niezwykle skuteczny jest kapitan "żółto-biało-niebieskich” Piotr Karwan, który wkrótce zrówna się liczbą bramek z Kamilem Glikiem. Stoperem Torino zachwycają się kibice, bo zawodnik ma na swoim koncie siedem ligowych trafień. Tymczasem Karwan w 17 występach zdobył pięć bramek.

– Zdajemy sobie sprawę, co jest najmocniejszą stroną rywali. Są to stałe fragmenty gry – mówi Marek Sadowski, trener Lublinianki.

– Wiadomo, że mają w składzie sporo piłkarzy, którzy radzili sobie dużo wyżej, niż w III lidze. My będziemy starali im się przeciwstawić i zatrzymać ich przy okazji wykonywania rzutów rożnych. Mamy jednak swoje atuty, a do tego wiadomo, że derby rządzą się swoimi prawami – dodaje popularny "Sadek”.

Po stronie Lublinianki nie wystąpi jeszcze Radosław Muszyński. Nie wiadomo też, czy trener postawi od pierwszej minuty na Bartosza Tomczuka, który ostatnio w siedem minut zdobył dwie bramki w Tomaszowie Lubelskim.

– Może lepiej zachować go w roli dżokera? Jeszcze zobaczymy, na pewno Bartek pali się do gry i bez względu na to, kiedy pojawi się na boisku wiem, że da z siebie wszystko – wyjaśnia trener klubu z Wieniawy. Morale w jego drużynie też wystrzeliło ostatnio w górę. Po serii... dziewięciu meczów bez kompletu punktów była pewna wygrana z JKS Jarosław 3:0, a w weekend udało się wyciągnąć wynik z Tomasovią mimo że Lublinianka jeszcze w 82 minucie przegrywała 0:2.

W Motorze nie ma żadnych zmartwień kadrowych. Nie ma też mowy o żadnym odpuszczaniu. Puchar jest tak samo ważny, jak liga. – Nikt nie będzie odpoczywał. W drużynie jest pełna mobilizacja i będziemy chcieli rozstrzygnąć finał na naszą korzyść – przekonuje Paweł Kamiński, drugi trener drużyny.

Środowy finał to dla obu klubów kolejny krok w kierunku zdobycia całkiem niezłej sumki. Wygranie rozgrywek Pucharu Polski na szczeblu województwa, to nagroda od PZPN w wysokości 30 tysięcy złotych. Każdemu w III lidze takie pieniądze bardzo by się przydały.
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama