Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Afera korupcyjna w szpitalu w Puławach. Była dyrektor: "Sytuacja wymknęła się spod kontroli"

Znamy kolejne szczegóły śledztwa, dotyczącego afery korupcyjnej w puławskim szpitalu. Zdaniem prokuratury, była dyrektor placówki brała łapówki i manipulowała wynikami przetargów. Jolanta H. odpowie za to przed sądem
Afera korupcyjna w szpitalu w Puławach. Była dyrektor: "Sytuacja wymknęła się spod kontroli"
Jolanta H. tłumaczyła śledczym, że została w pewnym stopniu zmanipulowana.

W czwartek Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała o skierowaniu aktu oskarżenia przeciwko 9 osobom, w tym Jolancie H. Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Puławach. Była dyrektor tamtejszej lecznicy to jedna z głównych oskarżonych.

Z akt sprawy wynika, że Jolanta H. była w zmowie z Robertem K. i Radosławem M. Panowie reprezentowali konsorcja, startujące w szpitalnych przetargach. Zamówienia dotyczyły m.in. dostaw żywności i usług. W 2013 r. szpital w Puławach ogłosił przetarg właśnie na dostarczanie posiłków. Zdaniem śledczych, Jolanta H. porozumiała się wówczas z Robertem K. W specyfikacji przetargu wprowadziła zapisy, które eliminowały jego konkurentów. Kolejny z zarzutów dotyczy poświadczenia nieprawdy w dokumentach, związanych z tym postępowaniem.

Śledczy oskarżyli Jolantę H. również o przyjęcie łapówki. Miało do tego dojść w 2014 r. Kobieta nie wzięła jednak od nikogo gotówki. Z akt sprawy wynika, że do przekazania pieniędzy wykorzystano firmę, zarejestrowaną na jej syna. Robert K. i Radosław M. mieli kupić od spółki urządzenia do zabiegów kosmetycznych. Sprzęt od 2 lat był nieużywany, a Jolanta H. i jej syn mieli problemy z jego sprzedażą. Według śledczych, oskarżeni kupili urządzenia w zamian za korzystne rozstrzygnięcia przetargów. Wyliczono, że na konto spółki syna Jolanty H. trafiło 116 tys. zł.

Była dyrektor odpowie również za przyjęcie innej korzyści majątkowej. Chodzi o nieoprocentowaną pożyczkę od Roberta K. Nie określono terminu jej zwrotu. Jolanta H. tłumaczyła później śledczym, że prosiła mężczyznę o pieniądze, bo musiała zapłacić ratę za mieszkanie na warszawskim Wilanowie.

Zarzuty pod adresem Jolanty H. i innych to wynik śledztwa prokuratury i Centralnego Biura Śledczego. W lutym 2015 r. agenci weszli do szpitala w Puławach. Pisaliśmy o tym jako pierwsi. Zabezpieczono wówczas dokumentację dotyczącą dwóch postępowań. Zatrzymano również Jolantę H. Kobieta wyszła na wolność po wpłaceniu 50 tys. zł poręczenia.

Śledczy badający sprawę monitorowali rozmowy telefoniczne i e-maile wysyłane między oskarżonymi. Ustalili, że przed, w trakcie i po „ustawionym” przetargu Robert K. i Jolanta H. rozmawiali ponad 200 razy.
Była dyrektor nie przyznała się do zarzutów. Wyjaśniała, że Robert K. dzwonił do niej prosząc o spotkanie. Doszło do niego w Nałęczowie. Oboje mieli rozmawiać m. in. o pomocy w oddłużeniu puławskiego szpitala.

Jolanta H. przyznała, że prosiła mężczyznę o pomoc w odkupieniu sprzętu należącego do syna. Dodała, że w pewnym okresie kontakty (z Robertem K. - przyp. aut.) związane ze szpitalem pokryły się z prywatnymi.

Jolanta H. tłumaczyła śledczym, że została w pewnym stopniu zmanipulowana. – Sytuacja wymknęła się spod kontroli – skwitowała była dyrektor. Tłumaczyła również, że odczuwała „presję finansową”, bo miała w banku kredyt z wysokimi ratami. 

Robert K. nie przyznał się do zarzutów.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama