Nawierzchnia alejek nie sprawdza się w trudnych warunkach. Materiał użyty do ich wykonania często namięka, zamieniając się w błoto. Wybrukowanie ich nie jest jednak najlepszym rozwiązaniem. Jego wadą jest wysoka cena i przeszkody formalne.
– Chodzi o powierzchnię biologicznie czynną na skwerze. Alejki stanowią tego rodzaju powierzchnię, na co posiadają stosowne atesty. Nie możemy utwardzić ich nawierzchni bez zmian w miejscowym planie – tłumaczy Paweł Oroń, kierownik Wydziału Planowania Przestrzennego w puławskim magistracie.
Według radnego Pawła Maja ścieżki należy bezwzględnie naprawić. Sposób ich wykonania radny nazywa „koszmarem”. – Stan alejek jest szokujący, po deszczu zamieniają się w bagno, którego nie da się przejść bez pobrudzenia obuwia. Ich stan ośmiesza nasze miasto – stwierdza Maj, który wzywa władze do zabezpieczenia w nowym budżecie pieniędzy na remont alejek.
Zdaniem Maja, najtańszym i najbardziej optymalnym rozwiązaniem byłoby wytypowanie trzech newralgicznych odcinków i eksperymentalna wymiana ich nawierzchni na szuter wysokiej jakości. – Taka nawierzchnia została położona w pobliżu Tawerny, gdzie bardzo dobrze się sprawdza. Moim zdaniem powinniśmy sprawdzić, jak zachowa się na skwerze. Koszt wymiany trzech 50-metrowych odcinków oceniam na kilkadziesiąt tysięcy złotych – mówi radny, podkreślając, że tego rodzaju inwestycja nie wymagałaby zmian w miejscowym planie.
W inną stronę zmierzają władze Puław, które biorą pod uwagę możliwość wybrukowania wszystkich ścieżek na skwerze kostką. Ale szacowany koszt takiej inwestycji to nawet 600 tys. zł. – Na razie żadne decyzje w tej sprawie nie zapadły, ale z tego, co wiem, nawierzchnia proponowana przez radnego Maja niewiele różni się od istniejącej – zauważa wiceprezydent miasta Tadeusz Kocoń.
O tym, które rozwiązanie zostanie wybrane, zdecydują radni.

















Komentarze