Zainteresowanie mundurówką jest tradycją rodzinną.
- Mój dziadek przez 34 lata służył w wojsku i chyba od niego przejąłem te zainteresowania - opowiada Bartosz Sokoluk. Stąd decyzja o wyborze klasy o profilu policyjnym.
Kursy i szkolenia
- Klasy mundurowe cieszą się wśród moich rówieśników coraz większym zainteresowaniem. Dlatego można je znaleźć w coraz większej ilości szkół. Patrząc po mojej klasie, ponad połowa uczniów to pasjonaci zawodów mundurowych. I ja się zaliczam do tej grupy - podkreśla nasz rozmówca. - Marzę o pracy w mundurówce, a póki co staram się brać udział w jak największej ilości kursów i szkoleń branżowych. Wczoraj brałem na przykład udział w szkoleniu dotyczącym bezpieczeństwa imprez masowych. Bardzo mnie takie tematy interesują.
Bartosz Sokoluk przyznaje, że swoich pozaszkolnych pasji nie mógłby rozwijać, gdyby nie nauczyciele i dyrekcją jego szkoły.
- Wszyscy mamy w nich wielkie wsparcie. Dla nauczycieli równie ważne co nauka są nasze zainteresowania. Kiedy zaproponowałem, że zorganizuję w szkole wystawę, od razu otrzymałem zielone światło - opowiada. - Kiedy prosisz o pomoc dyrektor od razu uruchamia wszystkie swoje kontakty i działacie.
Pierwsza naszywka
Mowa o wystawie kolekcji emblematów i naszywek służb mundurowych, która jest największym hobby nastolatka.
- Od dziecka fascynowałem się służbami mundurowymi i na tej bazie zająłem się fotografią ratowniczą - opowiada. - Jeździłem wtedy za strażą pożarną i robiłem zdjęcia z ich akcji, ale też ćwiczeń i spotkań. Publikowałem je na swojej stronie, która miała nawet 20 tys. odsłon tygodniowo. Niektóre zdjęcia opublikowano nawet na łamach Dziennika Wschodniego. Nieskromnie powiem, że były dobre.
W październiku 2014 roku podczas jednego z takich fotograficznych dni, Bartek spotkał ówczesnego komendanta Straży Pożarnej.
- Starszy brygadier Mirosław Hałas podarował mi pierwszą naszywkę i tak zaczęła się kolekcja. Byłem z niej strasznie dumny - przyznaje Bartosz. - Potem odziedziczyłem naszywki po dziadku. Jeździłem też na różne święta i uroczystości pytając strażaków, policjantów i żołnierzy, czy nie mają niepotrzebnych emblematów, które mogliby mi oddać. Zawsze byłem bardzo miło traktowany przez funkcjonariuszy. Zawsze coś dostawałem.
Każda formacja osobno
Pierwsze naszywki przyczepiane były do tablicy korkowej. Wkrótce trzeba było kupić drugą tablicę, a gdy ta przestała wystarczać, na tablicy prezentowane były najładniejsze z nich, a reszta trafiała do pudełek. Wszystkie podzielone ze względu na służby i przeznaczenie. Odznaki w jednym pudełku. Pagony w innym. Każda formacja osobno.
- Która jest najcenniejsza? - pytam.
- To zależy, czy na te rzeczy patrzy się pod kątem przywiązania do odznaczeń, czy wartości materialnej - odpowiada Bartosz. - Mam takie i takie. Dla mnie najcenniejsze są naszywki i medale, które nosił mój dziadek oraz te, które sam otrzymał w podziękowaniu lub nosiłem na własnym mundurze, bo reprezentuje organizacje paramilitarne, takie jak Jednostka Strzelecka 2063 im. sierż. Józefa Franczaka ps. „Lalek” w Świdniku, LOK „Suseł” w Świdniku oraz Ochotnicza Straż Pożarna w Kozubszczyźnie. Biorąc pod uwagę wartość, to prawdopodobnie najcenniejsze są te powojenne lub wojenne. W mojej kolekcji mam i takie. Najstarsza pochodzi prawdopodobnie z lat 40 i jest odznaką Szkół Wojskowych.
Tysiąc już blisko
Kolekcja wciąż się powiększa. Bartek wysyła listy i maile do wielu służb. Codziennie po lekcjach odbiera kolejne przesyłki.
- Mam teraz 920 naszywek, ale liczę na to, że w tym roku zbiór dojdzie do 1000 sztuk, bo zdarzają się dni, w których otrzymuje nawet dziesięć nowych eksponatów - przyznaje. - Zależy mi na wszystkich emblematach, ale najbardziej na policyjnych i marynarki wojennej, bo takich mam najmniej. W rozbudowaniu kolekcji bardzo pomagają mi rodzice, którzy sponsorują wyjazdy na różne święta służb mundurowych, ale i sami proszą spotkanych policjantów, czy strażaków o emblematy. Mogę też liczyć na sporą grupę znajomych, którzy przynoszą mi emblematy znalezione na strychach lub wyproszone u przedstawicieli służb.
Ludziom trzeba pomagać
A plany na przyszłość?
Po maturze będzie chciał dostać się na studia oficerskie albo aspiranckie w Straży Pożarnej. Jeśli to się nie uda, to spróbuje swoich sił w przygotowawczej służbie wojskowej.
- Wszyscy pracujący w mundurach doskonale się w nich prezentują - śmieje się Sokoluk. - A poważnie, to najbardziej chciałbym zostać strażakiem, bo oni wchodzą tam, skąd inni uciekają. Dlatego są bardzo szanowaną grupą zawodową. Chciałbym do niej dołączyć. Taka praca jest ogromną przygodą.
- Niebezpieczną...
- Jak w każdym zawodzie - Bartek wzrusza ramionami. - Ludziom trzeba pomagać.


















Komentarze