Chodzi o zdarzenia, do których miało dochodzić w latach 1997–2003 w Klementowicach w gminie Kurów. W tamtym czasie nikt o tym nie wiedział. Sama Agnieszka o molestowaniu opowiedziała później, gdy mieszkała już w szkolnym internacie. O sprawie poinformowano policję, a Zdzisław P. usłyszał wtedy zarzuty i został aresztowany. Śledczym nie udało się jednak zgromadzić materiału dowodowego, który byłby podstawą do sformułowania aktu oskarżenia przeciwko niemu. W 2005 roku śledztwo umorzono, a adopcyjny ojciec Agnieszki wrócił do domu.
Przez kolejnych 11 lat o sprawie było cicho. Aż do lata 2016 roku, kiedy to 28-letnia wtedy kobieta zdecydowała się na rozmowę z jednym z warszawskich dziennikarzy, Rafałem Betlejewskim. Opowiedziała mu znacznie więcej niż przed laty zdradziła puławskim śledczym. Swojego adopcyjnego ojca oskarżyła nie tylko o doprowadzanie do tzw. innych czynności seksualnych, ale także współżycia płciowego.
Według jej nowych informacji, molestowanie zaczęło się, gdy miała zaledwie 8 lat. Na światło dzienne wydobyła wiele szczegółów, twierdząc np., że jej adopcyjny ojciec miał nazywać ją wtedy swoją „kobietą”. O dramacie opowiedziała również Dziennikowi Wschodniemu. Po naszym artykule z lipca 2016 roku, Prokuratora Rejonowa w Puławach postanowiła jeszcze raz przyjrzeć się tej sprawie.
Przez ostatnie 1,5 roku przesłuchiwano świadków, głównie znajomych pani Agnieszki sprzed lat oraz ją samą. Nowe zeznania kobiety opiniował biegły psycholog. Czynności zakończyły się w grudniu. Puławscy śledczy o decyzję w sprawie wznowienia śledztwa poprosili Prokuraturę Okręgową w Lublinie.
– Zdecydowaliśmy, że na skutek doniesień prasowych oraz nowych dowodów, m.in. zeznań świadków, istnieje podstawa do wznowienia umorzonego w 2005 roku postępowania przeciwko Zdzisławowi P. Podejrzanemu grozi w sumie do 12 lat pozbawienia wolności. Dalsze decyzje w sprawie śledztwa będzie podejmowała Prokuratura Rejonowa w Puławach – informuje Agnieszka Kępka, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Śledczy zaczynają od punktu wyjścia, czyli zarzutów sformułowanych 13 lat temu, dotyczących doprowadzania małoletniej do poddawania się tzw. innym czynnościom seksualnym. Jeśli śledczy wezmą pod uwagę nowe okoliczności, lista zarzutów może się rozszerzyć. Prawdopodobnie przesłuchany w charakterze podejrzanego zostanie wkrótce także Zdzisław P.
Decyzja o wznowieniu śledztwa nie jest równoważna z tym, że tym razem mieszkaniec Klementowic zostanie oskarżony. – To jest decyzja, która oznacza, że pojawiły się nowe, istotne fakty w tej sprawie. Teraz puławska prokuratura może skierować akt oskarżenia do sądu, ale może również to śledztwo ponownie umorzyć – tłumaczy prokurator Kępka.
Zdzisław P. w lecie 2016 roku nie chciał z nami rozmawiać. Jego sąsiedzi mówili, że jest miłym i życzliwym człowiekiem. Z kolei Krystyna Adamczyk, była nauczycielka Agnieszki oraz kurator odwiedzająca w przeszłości rodzinę P. przyznała, że nie wierzy w historię o molestowaniu. – Obie córki (adoptowane – dop. red.) tych państwa były zawsze wyjątkowo zadbane i sprawiały wrażenie szczęśliwych – wspominała.
Chodzi o zdarzenia, do których miało dochodzić w latach 1997–2003 w Klementowicach w gminie Kurów. W tamtym czasie nikt o tym nie wiedział. Sama Agnieszka o molestowaniu opowiedziała później, gdy mieszkała już w szkolnym internacie. O sprawie poinformowano policję, a Zdzisław P. usłyszał wtedy zarzuty i został aresztowany. Śledczym nie udało się jednak zgromadzić materiału dowodowego, który byłby podstawą do sformułowania aktu oskarżenia przeciwko niemu. W 2005 roku śledztwo umorzono, a adopcyjny ojciec Agnieszki wrócił do domu.

















Komentarze