- Rywalizację dwójek w czasie Igrzysk Olimpijskich w Pjongczang zakończył pan poza czołową dwudziestką. Natomiast w czwórkach wspólnie z kolegami zajął pan 13 miejsce, co jest najlepszym wynikiem Polaków w historii tej dyscypliny. Jak pan ocenia swój start w zawodach w Korei Południowej?
– Ze startu na Igrzyskach jestem połowicznie zadowolony. Oczywiście jest to spowodowane tym, iż w dwójkach nie udało nam się osiągnąć zakładanego wyniku.
- Dlaczego wynik w dwójkach był tak mało satysfakcjonujący. Słyszałem, że największym problemem był sprzęt. Czy przedobrzyliście z ustawieniami?
– Tak naprawdę na ten wynik złożyło się kilka czynników. Po pierwsze moje przejazdy nie były idealne, miałem problem z odpowiednim przejazdem po wirażu numer 2 i 3. Dodatkowo już podczas treningów nie mieliśmy dobrych szybkości. Sprawdzaliśmy zupełnie nowe ustawienia w sprzęcie i moim zdaniem był to błąd. Mogliśmy pozostać przy starych. Co prawda już w czasie zawodów powróciliśmy do starych ustawień, jednak bobslej nadal nie chciał jechać tak jak byśmy sobie tego życzyli.
- Jak pan zniósł falę hejtu, która wylała się na Was na forach internetowych po starcie w dwójkach?
– Szczerze mówiąc nie czytaliśmy żadnych komentarzy. O tym, że była jakaś fala dowiaduję się od pana. Mogę powiedzieć że do nas dotarła zupełnie inna fala. Fala pozytywnych wiadomości od naszych rodzin przyjaciół znajomych i wielu kibiców, którzy mocno nas wspierali po tym trudnym starcie. Za wszystkie te wiadomości jestem bardzo wdzięczny.
- Czy spodziewał się Pan tak dobrego wyniku w czwórkach? Który moment rywalizacji był dla pana najtrudniejszy?
– Naszym celem była czołowa dwudziestka. Na szczęście te zawody potoczyły się dla nas bardzo dobrze. Wszystko ułożyło się tak jakbyśmy chcieli – dobry start, dobra jazda, trochę szczęścia przy numerze startowym i dobrze dobrany sprzęt.
- Jaka przyszłość czeka bobslejową dwójkę i czwórkę?
– Pod koniec marca czeka nas spotkanie z trenerem i zarządem związku. Wtedy podejmiemy decyzję dotyczącą przygotowań do kolejnego sezonu.
- Jak wspomina pan ceremonię zamknięcia Igrzysk, w czasie której był pan chorążym naszej kadry?
– Bardzo dobrze, przede wszystkim cieszę się, że spotkał mnie zaszczyt pełnienia ta ważnej funkcji. To dla mnie bardzo duże wyróżnienie. Ceremonia zamknięcia była ciekawa, Widać było po wszystkich zawodnikach, że już nie ciąży na nich stres i presja związana ze startami. Wszyscy byli zadowoleni i uśmiechnięci. Cieszę się że mieliśmy okazję brać w tym wszystkim udział. Na pewno są to niezapomniane przeżycia.
- Co Pana zaskoczyło w czasie Igrzysk Olimpijskich?
– Znakomita atmosfera w wiosce olimpijskiej. Koreańczycy bardzo dobrze nas przyjęli i zadbali o to, aby niczego nam nie brakowało. Mieliśmy okazję poznać zawodników z innych dyscyplin i dowiedzieć się od nich wielu ciekawych rzeczy. Atmosfera w polskiej ekipie była bardzo dobra, wszyscy byli bardzo mili i naprawdę tworzyliśmy jedną biało-czerwoną drużynę.

Komentarze