Sprawa jest oczywiście głośna medialnie, jednak samo zjawisko wykorzystywania różnego rodzaju mediów do „przemycania” określonych komunikatów nie jest niestety niczym nowym, choć faktycznie przeżywa obecnie swój renesans. Dowodem na to jest choćby fakt, iż hasło „fake news”, czyli fałszywe informacje, zostało wybrane zwrotem roku zarówno 2016 jak i 2017 przez różne uznane słowniki. Mistrzem wykorzystywania różnego rodzaju fałszywych lub zmanipulowanych informacji do propagandy politycznej jest Rosja, w której działają już nawet wojska ds. operacji informacyjnych. Coraz głośniej mówi się też o potencjalnym zaangażowaniu Rosji m.in w referendum w sprawie Brexitu, wybory we Francji czy też USA.
No dobrze, wiemy już zatem, że działania takie są niebezpieczne, a oczywiście zaraz potem nasuwa się pytanie: co my, jako Unia, na to? Od 2015 roku działa specjalna komórka ds. zbierania i analizowania dezinformacji, która to jest systematycznie wzmacniania. Dodatkowo, od listopada zeszłego roku prowadzone były konsultacje publiczne na temat fałszywych informacji i dezinformacji w intrenecie. Konsultacje te zakończyły się miesiąc temu i w najbliższym czasie Komisji Europejska wyda komunikat na ten temat. Oczywiście dobrze, że wszystkie te działania są prowadzone, w moim przekonaniu jednak niestety jest to za mało i za późno. Wpływanie na ludzkie wybory i ludzkie umysły, manipulacje i granie populizmem są bowiem szalenie niebezpieczne i mogą być skuteczniejszą bronią niż czołgi i karabiny. Dlatego tak ważne jest, aby przede wszystkim mieć świadomość, że takie działania mają miejsce, umieć je sprawie zidentyfikować i skutecznie zwalczać. By jednak nie kończyć pesymistyczną nutą, wrócę do początku mojego felietonu - zdecydowana reakcja przewodniczącego Tajaniego na pewno cieszy. Z niecierpliwością czekam też na propozycje Komisji Europejskiej po zapoznaniu się z pracami grupy eksperckiej wysokiego szczebla. Przed nami bowiem kolejne wybory, w tym te do Parlamentu Europejskiego w 2019 roku. Niezmiernie ważne jest, aby wyboru dokonali w sposób świadomy i niezależny Europejczycy.

Komentarze