Część mieszkańców podlubelskiej Niedrzwicy Dużej od kilku dni nie może dostać się do domów, albo wyjechać do pracy. Wójt rozkłada ręce i tłumaczy, że części dróg nie da się odśnieżyć.
Tomasz Maciuszczak
31.01.2014 05:45
- Sąsiedzi od czterech dni mieszkają u rodziny, bo nie mogą dojechać przed dom. Inni od początku tygodnia są na urlopie, bo nie mogą dojechać do pracy. Niektórzy zostawiają samochody przy drodze i brną pieszo po kilkaset metrów przez zaspy po kolana. Problemem jest nawet pójście po zakupy - mówi nam mieszkaniec gminy.
Tymczasem na stronie internetowej Urzędu Gminy w Niedrzwicy Dużej pojawiło się ogłoszenie na ten temat. Czytamy w nim m.in. "Wobec (…) warunków atmosferycznych jesteśmy bezradni, prosimy więc mieszkańców o planowanie wyjazdów tak, by uwzględniały fakt braku możliwości wyjazdu z miejsca zamieszkania”.
"Nie ma sensu odśnieżać"
Brak efektów odśnieżania urzędnicy tłumaczą silnym wiatrem, który nawiewa śnieg z powrotem na drogę. I radzą, by w razie nagłych zdarzeń, takich jak wezwanie karetki, kontaktować się z gminą.
- To kuriozalna sytuacja. Mam zaplanować chorobę dziecka, albo zawał, zadzwonić do wójta i powiedzieć, że za godzinę będę wzywał karetkę? Gdzie mam dzwonić po godzinach pracy urzędu? - zastanawia się Marek Krakowski z Niedrzwicy Dużej.
- Rozmawiałem z urzędnikiem. Powiedział mi, że moja ulica nie będzie odśnieżona, bo nie ma jej na liście. W ten sposób gmina dzieli mieszkańców na lepszych i gorszych? - pyta pan Mariusz, który od kilku dni nie może wyjechać ze swojej posesji.
Władze gminy tłumaczą, że odśnieżanie nie przynosi efektów. - Po dwóch godzinach śnieg jest nawiewany z powrotem na drogę. Dopóki nie poprawi się pogoda, nie jesteśmy w stanie nic zrobić - mówi Adam Kuna, wójt gminy Niedrzwica Duża. Dodaje, że cały sprzęt do odśnieżania, jakim dysponuje gmina wciąż pracuje w terenie. - Po sygnałach od mieszkańców działamy szybko, nie było jeszcze sytuacji, żeby karetka nie dojechała na wezwanie.
Mieszkańcy utknęli
Nie wszyscy mieszkańcy zgadzają się z wójtem. - Zapewniono nas, że w czwartek rano dojazd do naszego domu zostanie odśnieżony. Tymczasem do tej pory nic się nie wydarzyło, a musimy zawieźć dziecko do szpitala. Kończy nam się jedzenie. Nie tylko my jesteśmy w takiej sytuacji - mówiła wczoraj mieszkanka Tomaszówki.
- Chcieliśmy być lojalni i poinformowaliśmy o możliwych problemach na naszej stronie. Inni tego nie robią i po prostu nie odśnieżają. Jest zima i warunki są takie, jakie są - podsumowuje wójt Kuna.
Komentarze