Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Protest pielęgniarek w SPSK4. Niektóre przyszły z karimatami. Są zdeterminowane, by walczyć

Pielęgniarki z SPSK4 wciąż „okupują” budynek bloku operacyjnego. We wtorek było ich ponad 300. Niektóre przyszły do szpitala z karimatami i materacami
Protest pielęgniarek w SPSK4. Niektóre przyszły z karimatami. Są zdeterminowane, by walczyć
Czego domagają się pielęgniarki? • Włączenia 1050 zł brutto tzw. dodatku zembalowego do wynagrodzenia zasadniczego, • Podwyżki 500 zł brutto w przyszłym roku i • kolejnego 500 zł w 2020 r.

Praca na oddziale intensywnego nadzoru kardiochirurgicznego jest bardzo ciężka. Mamy pod opieką pacjentów w najcięższym stanie, pod respiratorem, którzy nie są w stanie o nic poprosić. Oni wymagają szczególnej opieki, która jest też wyczerpująca fizycznie.

Dodatkowo musimy zapewnić rodzinie wsparcie psychologiczne, dawać im nadzieję – mówi jedna z protestujących pielęgniarek. – To naturalne, że chcemy dostawać za to godne wynagrodzenie. Ludzie nie mają pojęcia jakie jesteśmy zmęczone po 12-godzinnym dyżurze. Myślą, że w pracy pijemy tylko kawę.

– Po 32 latach pracy i specjalizacji mam „na rękę” 2,5 tys. zł pensji zasadniczej. To nie wystarczy na utrzymanie rodziny. Żeby wykształcić dzieci od 12 lat pracuję na drugim etacie. Tak jak większość moich koleżanek – skarży się inna.

Jak zapewniła we wtorek Dorota Ronek, sekretarz Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych przy SPSK4 w Lublinie, mimo strajku nadal jest pełna obsada na oddziale intensywnej terapii, oddziale intensywnego nadzoru kardiologicznego oraz intensywnego nadzoru noworodków, a także szpitalnym oddziale ratunkowym. Nie ma więc zagrożenia dla pacjentów.

Sytuacji w szpitalu przy ul. Jaczewskiego w Lublinie było poświęcone wtorkowe posiedzenie Społecznej Rady ds. Ochrony Zdrowia przy wojewodzie lubelskim. Wzięli w nim udział m.in. wiceminister zdrowia, przedstawiciele pielęgniarek, lekarzy i dyrekcji SPSK4 oraz dwóch innych szpitali klinicznych, w których też jest napięta sytuacja na linii pielęgniarki-dyrekcja: SPSK1 i Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego. Porozumienia jednak nie ma.

– Wojewoda nie jest stroną naszego sporu, ale możemy go uważać za zakładnika tego sporu, bo powiedział, że nasze postulaty są do spełnienia. Czekamy więc na konkretne rozwiązania – mówiła po posiedzeniu Dorota Ronek. – Porozumienie zawarte na szczeblu krajowym między ministrem zdrowia a związkiem pielęgniarek i położnych nie ma przełożenia na naszą sytuację. Nam chodzi o najbliższe trzy lata – tłumaczy.

– Rozmawiamy. I mam nadzieję, że uda nam się dojść do porozumienia – mówi Radosław Starownik, dyrektor SPSK4, który w środę ma się spotkać z protestującymi.

Powiązane galerie zdjęć:


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama