Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama Nowy rytm - ten sam Dziennik Wschodni! Zamów prenumeratę już dziś

Górnik Łęczna marzenia o awansie musi odłożyć na kolejny sezon

Górnik, który wiosną marzył o awansie na zaplecze Lotto Ekstraklasy zakończył rozgrywki na dalekim, dziewiątym miejscu. Wynik należy przyjąć jako rozczarowanie, a marnym pocieszeniem jest fakt, że w Łęcznej udało się zatrzymać trwającą dwa ostatnie sezony lawinę spadków
Górnik Łęczna marzenia o awansie musi odłożyć na kolejny sezon
Dawid Dzięgielewski po odejściu trenera Franciszka Smudy wrócił do gry w wyjściowej jedenastce

Autor: MIROSŁAW TREMBECKI

Czterdzieści sześć punktów, na co złożyło się dwanaście zwycięstw, tyle samo porażek i 10 remisów – to bilans po 34 kolejce rozgrywek. Zespół przez ostatni rok prowadziło czterech szkoleniowców. Latem 2018 pracę w Łęcznej zaczął Rafał Wójcik, ale po porażce 1:4 z Pogonią Siedlce został zwolniony. Później zespół tymczasowo prowadził Sławomir Nazaruk, potem do klubu przyszedł Marcin Broniszewski, a finalnie za wyniki zespołu po raz drugi w karierze zaczął odpowiadać były selekcjoner reprezentacji Polski Franciszek Smuda.

Przygoda popularnego „Franza” nie trwała jednak długo. Po zimowej rewolucji i niemal kompletnej wymianie kadry zespół miał bić się o awans. Niestety, plany te szybko trzeba było odłożyć. Górnik wiosną zawodził i po bezbramkowym meczu z Widzewem Łódź zarząd zdecydował się na pożegnanie ze Smudą. Drużynę przejął trener Broniszewski, ale prochu nie wymyślił. Dodatkowo musiał też realizować klubową politykę i dawać więcej szans na grę młodzieżowcom, by klub zajął jak najlepsze miejsce a klasyfikacji Pro Junior System. Skończyło się na siódmej lokacie, ale wyższe miejsca zajęły zespoły, które zanotowały spadek (Rozwój, Ruch i Siarka) i nie będą one w niej klasyfikowane. Dlatego ostatecznie łęcznianie powinni w niej zająć czwarte miejsce.

W ostatnim meczu sezonu Górnik pokonał u siebie opromienionego awansem Radomiaka 5:2 i godnie pożegnał się z kibicami. Był to jeden z nielicznych, radosnych momentów minionej rundy. – Cieszymy się, że w ogóle ta wygrana przyszła, bo byliśmy już załamani. A tak jest jesteśmy zadowoleni, że zakończyliśmy sezon w dobrym stylu – ocenia Dawid Dzięgielewski, który jako jeden z nielicznych wiosnę może udać za względnie udaną, bo wrócił do gry w pierwszym składzie. – Pierwsza runda była w naszym wykonaniu zdecydowanie lepsza i zdobyliśmy w jej trakcie zdecydowanie więcej punktów. Jednak ciężko mi ocenić w czym tkwił problem na wiosnę. Tak naprawdę to nie jestem od oceniania, tylko od tego, żeby wyjść na boisko i zrobić to, co do mnie należy. Teraz musimy się skupić na następnym sezonie i przygotowaniach do niego. Zanim jednak do tego dojdzie udajemy się na urlopy. Chcemy odpocząć i zapomnieć o minionych rozgrywkach – dodaje.

A jaką przyszłość planuje dla siebie sam zawodnik? – Mój kontrakt jest jeszcze ważny przez kolejny rok, także prawdopodobnie zostanę w Łęcznej – przyznaje strzelec pięciu bramek dla łęcznian w tym sezonie.

Chociaż zawodnicy przebywają obecnie na urlopach to budowa nowego zespołu już się rozpoczęła. W czwartek nowym trenerem Górnika został ogłoszony Kamil Kiereś, a jego asystentem ma być Andrzej Orszulak. Ze sztabem szkoleniowym pierwszego zespołu pożegnał się natomiast Sławomir Nazaruk. Jednak w klubie pojawi się kolejna legenda. Od następnego sezonu za szkolenie bramkarzy odpowiadać będzie były golkiper „zielono-czarnych” Sergiusz Prusak.


Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama