Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Takich braków kadrowych nie było od lat. Kogo potrzeba w służbie zdrowia?

Absolwenci ratownictwa medycznego coraz częściej wybierają pracę w służbach mundurowych. Brakuje też lekarzy, więc zamiast karetek specjalistycznych do pacjentów jeżdżą podstawowe
Takich braków kadrowych nie było od lat. Kogo potrzeba w służbie zdrowia?
Młodzi ludzie, którzy studiują ratownictwo medyczne, wcale nie myślą o pracy w pogotowiu czy w szpitalu

Autor: Krzysztof Mazur

Takich braków kadrowych w naszej grupie zawodowej nie było od lat – przyznaje Mariusz Fidura, ratownik medyczny z Białej Podlaskiej, przewodniczący Polskiego Związku Ratowników Medycznych. – Nawet kilka lat temu, gdy walczyliśmy o podwyżki sytuacja była lepsza. Problem dotyczy całego województwa. Ratownicy często muszą rezygnować z urlopu, bo nie ma kto pracować. Sam jestem teraz w takiej sytuacji – przyznaje.

Wiele wskazuje na to, że sytuacja się nie zmieni. Raczej, że może być gorzej.

– Młodzi ludzie, którzy studiują ratownictwo medyczne, wcale nie myślą o pracy w pogotowiu czy w szpitalu. Takich jest garstka – mówi Fidura. I tłumaczy, że większość wybiera ten kierunek po to, żeby łatwiej dostać się do służb mundurowych np. straży granicznej czy straży pożarnej.

– 95 proc. osób, które przychodzą do nas na praktyki, ma takie właśnie podejście. Ponadto wielu ratowników medycznych przekwalifikowuje się i kończy pielęgniarstwo. W tej grupie zawodowej są lepsze zarobki. Ratownik ma średnio 2200 zł brutto wynagrodzenia zasadniczego, a u pielęgniarki stawki zaczynają się od 3300 zł brutto.

Innym powodem, dla którego sporo ratowników rezygnuje z pracy w pogotowiu, to ograniczenie obsady do zespołów dwuosobowych. Taka praca jest o wiele bardziej wyczerpująca. 

– Karetki w takiej obsadzie jeżdżą najczęściej. Nie przekłada się to jednak na większe pieniądze. Dodatek do pracy w takim zespole to jedynie 2 zł do stawki godzinowej – tłumaczy Fidura.

Brakuje nie tylko ratowników, ale też lekarzy.

– W naszej stacji główny problem to brak lekarzy do zespołów karetek specjalistycznych. W sytuacji kiedy taka karetka jest wzywana do pacjenta, a nie mamy lekarza, to wysyłamy karetkę podstawową. W sezonie urlopowym jest znacznie gorzej, ok. 15-20 proc. wszystkich wyjazdów to sytuacje kiedy brakuje lekarza – mówi Tomasz Kazimierczak, p.o. dyrektora Stacji Ratownictwa Medycznego w Chełmie. – Co ciekawe od 2020 roku w zespołach karetek specjalistycznych mają jeździć tylko lekarze specjaliści w dziedzinie medycyny ratunkowej. Biorąc pod uwagę aktualne braki i fakt, że takich specjalistów jest w województwie lubelskim garstka, będzie to po prostu niewykonalne.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama