Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

"Do samego końca. Mojego albo jej". Rozmowa z księdzem, który modli się na ulicach w centrum Lublina

Rozmowa z ks. Mirosławem Matusznym, proboszczem Parafii Nawrócenia św. Pawła w Lublinie, który począwszy od wtorku przemierza ulice miasta z relikwiami św. Antoniego – patrona Lublina, modląc się na różańcu.
"Do samego końca. Mojego albo jej". Rozmowa z księdzem, który modli się na ulicach w centrum Lublina
• Informacja o księdzu z Lublina, który samotnie pielgrzymuje z relikwiami św. Antoniego poszła w świat. Tematem zainteresowali się bowiem, dziennikarze z innych krajów. Jak ksiądz się z tym czuje? Czy to sława w czasach zarazy?
 
– Powiem szczerze, że modlę się bardzo mocno o to, aby nie popaść nawet w namiastkę pychy. Rzeczywiście dziennikarze agencji Reuters zadzwonili do mnie z prośbą o wywiad. I do tej rozmowy doszło. Wcześniej modliłem się o to aby ten wywiad był tylko na większą chwałę Bożą, aby to co powiem nie służyło jakieś próżności i zdobywaniu oglądalności. Kiedy Pan Bóg zamyka drzwi, bo są przecież ograniczenia jeśli chodzi o liczę osób uczestniczących w mszach świętych, to otwiera okno. I w ten właśnie sposób odbieram zainteresowaniem mediów, w tym Dziennika Wschodniego, którym bardzo dziękuję. Dzięki mediom mogę docierać do osób, które teraz pozostają w domach i którym brakuje bezpośredniego spotkania w kościele. Chcę też dawać świadectwo innym, że utrzymując wiarę, budując nadzieję i żyjąc bratnią miłością jesteśmy w stanie wyjść z tego co doświadczamy silniejsi.
 
• Mimo tego niektórzy zarzucają księdzu promowanie średniowiecznego sposobu walki z wirusem? Tak jest rzeczywiście?
 
– Podkreślałam cały czas, że ja nie walczę z wirusem. Walczę o wiarę, nadzieję i miłość wśród ludzi. Od walki z wirusem są lekarze, służby sanitarne i rząd, których zaleceń pieczołowicie przestrzegamy i do ich przestrzegania nawołujemy. Moim zadaniem jest przede wszystkim budowanie wiary i uciekanie się do Pana Boga w tych trudnych chwilach. Prośby o wstawiennictwo kieruję też do naszych patronów w niebie. Moim zdaniem tylko łącząc to co daje nam postęp w nauce z mocą wiary, na której zbudowana została nasza cywilizacja jesteśmy w stanie wyjść z zarazy mądrzejsi i mocniejsi.
 
• Jak ludzie reagują kiedy mijają księdza na ulicy?
 
– Bardzo różnie, bo ile osób tyle reakcji. Jedni się usuwają i uciekają. Inni się zatrzymują i żegnają. Są też tacy, którzy oczekują w oknach, tak jak prosiłem, ze świecami i różańcem w ręku. Każdy z nas to przeżywa inaczej, na swój sposób. Moim celem nie jest wzbudzanie strachu tylko dawanie nadziei. Te świecie w oknach, o które proszę mają być światłami nadziei. Mają pokazywać, że jesteśmy zjednoczeni, nie tylko poprzez telewizyjne relacje mówiące o tym co się dzieje, ale że jest wśród nas ta jedność ducha.
 
• Do kiedy będzie ksiądz pielgrzymować z relikwiami św. Antoniego?
 
– Odpowiadając na to pytanie zacytuję klasyka ze znanego filmu, odnosząc to oczywiście do panującej zarazy: „Do samego końca. Mojego albo jej”.

Powiązane galerie zdjęć:


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama