W ostatnim domowym spotkaniu w sezonie 25/26 Motor Lublin zafundował swoim kibicom specjalność zakładu, czyli szalony mecz. „Pasy” prowadziły 1:0 i 3:1, ale gospodarze grali do końca i jednak w samej końcówce doprowadzili do remisu 3:3. Punkt wystarczył z kolei, aby zapewnić sobie utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie.
W ostatnich tygodniach ekipa z Krakowa strasznie męczyła się w ataku. W dwóch poprzednich spotkaniach nie wpisała się na listę strzelców. W tym roku zdobyła ledwie 10 goli. Co więcej, tylko dwukrotnie Mateusz Klich i spółka strzelali więcej niż jednego gola (po dwa).
Tymczasem w ósmej minucie goście objęli prowadzenie. Motor zaliczył niemrawy początek zawodów. Widać było, że grający z nożem na gardle rywale naprawdę walczą o życie. Gol padł po serii błędów. Najpierw Gasper Tratnik wybił piłkę wprost pod nogi rywali. Ajdin Hasić znalazł się w dobrej pozycji do strzału jednak został zablokowany. Futbolówka poszybowała do góry, ale jakoś specjalnie nikt z gospodarzy nie starał się jej przejąć. Zrobili to goście, a konkretnie Klich, który zebrał futbolówkę przed szesnastką i uderzył do siatki z dystansu.
W kolejnych fragmentach spotkania z bardzo dobrej strony na lewym skrzydle pokazał się Pau Sans. Hiszpan najpierw uderzył tuż obok słupka. Niedługo później obiegł Pawła Stolarskiego, ale nie znalazł w polu karnym żadnego z kolegów.
Później nastąpiło przebudzenie żółto-biało-niebieskich. W 25 minucie do remisu powinien doprowadzić Jacques Ndiaye. Po świetnym podaniu Sergi Sampera, Senegalczyk znalazł się w sytuacji sam na sam. Przerzucił piłkę nad bramkarzem, ale sytuację na linii uratował Bosko Sutalo, który szczęśliwie, bo po słupku jednak wybił futbolówkę.
Od tego momentu miejscowi ruszyli do natarcia, a bramka wisiała w powietrzu. Paweł Stolarski po centrze Ivo Rodriguesa wywalczył tylko rzut rożny, bo pechowo trafił w... Bradly van Hoevena, a nie do bramki. Tuż po drugim kwadransie szybką kontrę zmarnował też Ndiaye. A w 37 minucie w końcu było po jeden. Bartosz Wolski dośrodkował z rzutu rożnego, a swojego osiemnastego gola w sezonie zdobył Karol Czubak. Na koniec pierwszej połowy van Hoeven „krzyżaczkiem” trafił prosto w bramkarza, a po drugiej stronie boiska Tratnik odbił główkę Mauro Perkovica.
Niestety, druga odsłona to długimi fragmentami lepsza postawa Cracovii. Już w 47 minucie po dalekim wykopie Sebastiana Madejskiego Kahveh Zahiroleslam powinien stanąć oko w oko z bramkarzem Motoru, ale źle zabrał się z piłką.
Po godzinie gry „Pasy” coraz mocniej naciskały. Celnie strzelali: Amir Al-Ammari oraz Dijon Kameri. W 64 minucie Lublinianie się doigrali. Karol Knap wrzucił z lewej strony na dalszy słupek do zupełnie niepilnowanego Gabriela Charpentiera. Były gracz Parmy bardzo dobrze zgrał piłkę do Al-Ammariego, a ten z bliska znowu dał prowadzenie ekipie z Krakowa.
W 82 minucie żółto-biało-niebiescy musieli zacząć się martwić o utrzymanie. Herve Matthys podał pod nogi rywali, futbolówkę w polu karnym przejął Charpentier i uderzył po długim rogu na 1:3.
Na szczęście drużyna trenera Mateusza Stolarskiego grała do końca. Filip Wójcik przypomniał sobie stare, dobre czasy i w swoim stylu pognał do linii końcowej, a następnie dośrodkował na dalszy słupek, gdzie znalazł się Czubak. W tym momencie było już tylko 2:3. Za chwilę znowu wrzutka, tym razem z lewej flanki w wykonaniu Wolskiego skończyła się świetną główką Kacpra Karaska, który dał Motorowi wyrównanie i punkt na wagę utrzymania.
Motor Lublin – Cracovia 3:3 (1:1)
Bramki: Czubak (37, 89), Karasek (90+1) – Klich (8), Al-Ammari (64), Charpentier (82).
Motor: Tratnik – Stolarski (64 Santos), Bartos, Matthys, Luberecki, Samper (59 Łabojko), Wolski, Rodrigues (59 Karasek), Ndiaye, Czubak, van Hoeven (64 Ronaldo).
Cracovia: Madejski – Piła, Sutalo, Wójcik, Perković, Al-Ammari, Klich (90 Dominguez), Knap (67 Traore), Hasić (90 Batoum), Sans (58 Charpentier), Zahiroleslam (58 Kameri).
Żółte kartki: Rodrigues, Samper – Sans, Piła, Knap, Wójcik, Hasić.
Sędziował: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 15200.













Komentarze