Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Klinika neurologii szpitala przy ul. Jaczewskiego nie przyjmuje chorych. Nie można przeprowadzić dezynfekcji

Do dziś nie wznowiono przyjęć na oddział neurologii szpitala przy Jaczewskiego, gdzie w połowie czerwca u jednego z pacjentów wykryto wirus SARS-CoV-2. Od tamtej pory zbadano cały personel i każdego pacjenta, ale nie stwierdzono już ani jednego zakażenia. Mimo to oddział nie może wrócić do normalnej pracy.
Klinika neurologii szpitala przy ul. Jaczewskiego nie przyjmuje chorych. Nie można przeprowadzić dezynfekcji
Trudna sytuacja na neurologii może potrwać dwa tygodnie

Autor: Maciej Kaczanowski/archiwum

Pacjent, u którego 17 czerwca potwierdzono zakażenie, leżał przez tydzień na oddziale neurologii. W chwili przyjęcia nie miał niepokojących objawów. Te pojawiły się później, więc zrobiono mu test, który potwierdził zakażenie SARS-CoV-2. Z tego powodu oddział wstrzymał przyjęcia i zaczęło się masowe testowanie pacjentów i personelu.

– U wszystkich badanych osób test został wykonany dwukrotnie, żeby potwierdzić wynik. U wszystkich był negatywny, co świadczy o tym, że pacjent, który był u nas hospitalizowany, zakaził się przed przyjęciem do szpitala – mówi prof. Konrad Rejdak, kierownik Kliniki Neurologii SPSK4 przy Jaczewskiego.

Medycy odetchnęli z ulgą, ale klinika nie może wciąż wrócić do normalnego trybu pracy. – Teoretycznie moglibyśmy otworzyć oddział i wznowić przyjęcia planowe. Niestety nie mamy jednak takiej możliwości, bo mamy kłopot z przeprowadzeniem fumigacji, czyli dezynfekcji wymaganej w przypadkach potwierdzenia zakażenia – wyjaśnia prof. Rejdak. Dlaczego dezynfekcja jest takim problemem? – Nie możemy jej przeprowadzić w sytuacji, kiedy na oddziale są pacjenci.

Klinika od miesięcy jest obłożona, a masowe wypisy nie wchodzą w grę. – Wśród obecnych pacjentów są osoby w bardzo ciężkim stanie, więc nie mogą być w tym momencie wypisane. Nie możemy też przemieszczać pacjentów między jednym a drugim oddziałem z powodów epidemiologicznych – tłumaczy prof. Rejdak. – Próbujemy znaleźć pacjentom tymczasowe miejsca w innych szpitalach albo zakładach opiekuńczo-leczniczych. Niestety na razie niekoniecznie możemy liczyć na pomoc w ich tymczasowym przejęciu.

W tym momencie klinika neurologii przyjmuje tylko pacjentów po udarze w stanach ostrych, kwalifikowanych do leczenia interwencyjnego w ramach programu pilotażowego.

– Jesteśmy zmuszeni do przyjmowania tych pacjentów w ramach innych oddziałów – mówi profesor i dodaje, że taka sytuacja może jeszcze potrwać nawet dwa tygodnie. – Liczymy na to, że w tym czasie uda się na tyle ustabilizować stan części pacjentów, żeby mogli być wypisani do domu, a także uzyskać pomoc ze strony profesjonalnych ośrodków, z którymi prowadzimy rozmowy.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama