Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Lublin: Deweloper chciał budować bloki na Tatarach, jest decyzja radnych. Kto kogo kopał po nogach?

Rada Miasta nie zgodziła się na budowę sześciu bloków z 388 mieszkaniami na zdegradowanym terenie po dawnej wytwórni prefabrykatów między ul. Gospodarczą a torami kolejowymi. O dopuszczenie tu takiej inwestycji starała się spółka z Jasła, która chciała skorzystać z kontrowersyjnej ustawy „lex deweloper”.
Lublin: Deweloper chciał budować bloki na Tatarach, jest decyzja radnych. Kto kogo kopał po nogach?

Spółka BIK chciała wykorzystać nieruchomość niezgodnie z przeznaczeniem określonym od 15 lat w planie zagospodarowania. Obowiązujący plan nie dopuszcza tu budowy mieszkań, tylko wyznacza strefę „aktywności gospodarczej”. Firma próbowała ominąć to ograniczenie korzystając z ustawy „lex deweloper”. Ustawa dopuszcza budowę mieszkań na nieprzeznaczonych do tego terenach, pod warunkiem, że pozwolą na to radni.

Firma prosiła radnych o zgodę na sześć bloków o wysokości od trzech do dziewięciu pięter. W budynkach przewidywała 388 mieszkań, a w parterach nieuciążliwe usługi. Budynkom towarzyszyłoby 518 miejsc parkingowych, w tym 387 w podziemnych garażach. 490 miejsc postojowych miałoby służyć mieszkańcom, a reszta lokalom usługowym. Spółka deklarowała posadzenie 85 drzew i stworzenie zbiornika na deszczówkę do podlewania zieleni. Inwestycja miałaby być podzielona na dwa etapy po trzy bloki, zaś w pierwszym etapie przebudowany byłby dodatkowo fragment ul. Gospodarczej.

– Podejmując się zagospodarowania tej nieruchomości nie zdawałem sobie sprawy z tego, w jakim stanie ona jest – mówił do radnych Marian Okularczyk, pełnomocnik spółki BIK. – Tam jest kilkanaście tysięcy ton rumowiska żelbetonowego – opowiadał. Przekonywał też, że nieruchomość powinna być wykorzystana pod budowę bloków. – My tam kuźni nie wybudujemy, nie wybudujemy walcowni.

– Zaprojektowaliśmy średnią intensywność zabudowy, która ożywi teren i będzie spójna z tradycjami dzielnicy – tłumaczył architekt Bartłomiej Kożuchowski, autor koncepcji złożonej przez spółkę BIK. Architekt odtworzył z laptopa film z prezentacją osiedla. W nagraniu wypowiadał się m.in. proboszcz kościoła sąsiadującego z dawną wytwórnią prefabrykatów, który namawiał do poparcia pomysłu na zabudowę tego miejsca.

– To jest miejsce, które trzeba zrewitalizować, ale nie jest dobrym pomysłem budowanie tam bloków – mówił radny Tomasz Pitucha (PiS), który od razu zapowiedział, że zagłosuje przeciw wnioskowi spółki BIK. – Ja za przekształcaniem terenów przemysłowych na mieszkaniówkę ręki nie podniosę – wyjaśniał radny, któremu nie podoba się to, że bloki miałyby stać tak blisko linii kolejowej. – To jedyny przypadek, gdzie bloki przylegają do torów.

Architekt tłumaczył, że kolej wymagała utrzymania odległości 45 m od torów do bloków, tymczasem koncepcja przewiduje odległość 50 m i rozważany jest też ekran akustyczny. – To są wolne tory, gdzie pociągi mogą jeździć z prędkością 30 km/h – podkreślał Kożuchowski.

– Podoba mi się pomysł, ale nie w takiej formie, jaką państwo zaproponowali – stwierdził radny Bartosz Margul z klubu prezydenta Żuka. Jego zdaniem koncepcja spółki BIK zakłada zbyt intensywną zabudowę terenu, a sąsiedztwo torów mogłoby być uciążliwe dla lokatorów proponowanego osiedla. – Państwo zrobicie inwestycję, sprzedacie mieszkania i zostawicie mieszkańców samym sobie, a my będziemy słuchać, że za głośno są pociągi.

Ostatecznie żaden z radnych nie zagłosował za udzieleniem spółce zgody na budowę bloków na terenie dawnej wytwórni prefabrykatów. Przeciw było 25 radnych, 3 wstrzymało się od głosu. Zgodnie z ustawą „lex deweloper” spółka może zaskarżyć odmowę do sądu.

Zaczęło się od zgrzytu

Przedstawiciel spółki BIK już na wstępie nie zjednał sobie radnych. – Chciałbym być uczciwie traktowany, a stwierdzam, że nie jestem – mówił Okularczyk na posiedzeniu rady. Twierdził, że podczas obrad jednej z komisji radny Piotr Popiel (PiS) „kopał po nogach” radną, która chwaliła inwestycję.

– Uraził mnie pan dość mocno – stwierdził Popiel, oczekując od przedsiębiorcy wycofania się z tych słów. – Nie było takiej sytuacji – zapewniała rzekomo „kopana” radna Małgorzata Suchanowska (PiS). Okularczyk podtrzymał swoje słowa, co Popiel skwitował stwierdzeniem, że rozważy drogę sądową.


Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama