Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Piłkarska środa w regionie. Grały klasy okręgowe

Wszystko wskazuje na to, że piłkarze Łady Biłgoraj kryzys mają już za sobą. Po pięciu kolejnych meczach bez zwycięstwa, drugi raz z rzędu udało im się wygrać w przekonywujący sposób. Tym razem gorycz porażki musiał przełknąć Tur Turobin, który uległ \"biało-niebieskim\" 0:4.
Piłkarska środa w regionie. Grały klasy okręgowe
Piłkarze Łady 1945 Biłgoraj ograli 4:0 Tur Turobin (KAROL KOTWIS/LADA.BILGORAJ.PL)
– Wydaje mi się, że natchnęła nas dobra gra z meczu z Igrosem Krasnobród. Wtedy co prawda tylko zremisowaliśmy, ale pojawiły się już przebłyski niezłej dyspozycji – mówi Ireneusz Zarczuk, szkoleniowiec zespołu z Biłgoraja. – W tamtym tygodniu odwołany został też nasz mecz z Ostoją Skierbieszów, dzięki czemu mieliśmy wreszcie chwilę wytchnienia. Mogliśmy w spokoju przepracować mikrocykl treningowy, porozmawiać. Tak naprawdę to nasz kryzys dotyczył właśnie bardziej sfery psychicznej. Teraz wszystko jest już w porządku – zapewnia Zarczuk. Środowe spotkanie bardzo dobrze ułożyło się dla jego podopiecznych. Już w 4 min wynik meczu otworzył Michał Gawroński. Dwadzieścia minut później ładnym uderzeniem popisał się Sebastian Skrzypek, a piłka wpadła pod poprzeczkę. Po przerwie fatalnie spisującego się wiosną Tura pogrążyli Damian Rataj i Mateusz Zarzycki. Dzięki trzem punktom Łada umocniła się w fotelu lidera. Drugi w tabeli Grom Różaniec traci do niej już cztery \"oczka”, a trzecia Unia siedem, więc na dwie kolejki przed końcem sezonu straciła szanse na awans. Drużynie z Biłgoraja do promocji wystarczy zdobycie trzech punktów w trzech ostatnich spotkaniach. Ciasno jest na dole tabeli. Victoria Łukowa-Chmielek przegrywając z Piastem Babice 1:3 mocno skomplikowała swoją sytuację. Pięć najsłabszych drużyn walczy o 12 miejsce i ściska kciuki za pozostanie Roztocza Szczebrzeszyn w czwartej lidze, bo wtedy utrzymanie zagwarantuje też 13 pozycja. Łada 1945 Biłgoraj – Tur Turobin 4:0 (2:0) Bramki: Gawroński (4), Skrzypek (25), Rataj (55), Zarzycki (90). Victoria Łukowa-Chmielek – Piast Babice 1:3 (1:1) Bramki: K. Szostak (20) – Kondziołka (42), Przeszło (56), D. Kozyra (75). Wczorajsze spotkanie miało być rozegrane 2 czerwca. Na prośbę gospodarzy zostało przełożone. Powodem był wyjazd piłkarzy Dwernickiego na mecz Legii Warszawa ze Śląskiem Wrocław w ostatniej kolejce T-Mobile Ekstraklasy, po której stołeczni świętowali mistrzostwo Polski. Zmiana terminu nie wyszła gospodarzom na dobre. Po ostatniej wpadce u siebie z zajmująca odległą dwunastą pozycję Victorią Parczew (2:5), z ekipą z Dobrynia miejscowi przegrali 0:3. – Ostatnio gramy nierówno – przyznaje Zbigniew Drosio, trener Dwernickiego. Pewnie wynik byłby inny, gdyby w pierwszej części miejscowi wykorzystali okazje, które stworzyli. – Dwie to były tzw. setki – ubolewa szkoleniowiec. – Tomek Krukow był sam na sam z bramkarzem gości Robertem Kijorą, ale nie potrafił go pokonać. Losy meczu rozstrzygnęły się w drugiej połowie. W rolach głównych wystąpili bracia Mieczysław i Konrad Rybaczukowie, którzy wykorzystali niezdecydowanie defensywy Dwernikciego. – Popełniliśmy trzy błędy, z czego dwa spokojnie mogę nazwać wielbłądami – podsumował trener Drosio. – Bramkarz gospodarzy nie był dobrze dysponowany – dodaje uradowany Wiesław Rzymowski, prezes LZS Dobryń. Są też dobre wieści dla kibiców Dwernickiego. – Dzwoniłem w środę do bialskiego OZPN. Mamy otrzymać walkowera za niedzielny mecz z Victorią Parczew. W drużynie przeciwników wystąpił nieuprawniony zawodnik – tłumaczy Drosio. Dwernicki Stoczek Łukowski – LZS Dobryń 0:3 (0:0) Bramki: M. Rybaczuk (55), K. Rybaczuk (72, 80). Dwernicki: M. Dynek – Wiszniewski, Soszka, Moreń, Konieczny, S. Kot (70 Dawidek), Bogusz, Kowalski, R. Dynek, Lisiewicz, Krukow. Dobryń: Kijora – Różański, Demczuk, D. Samsoniuk, Forsztek, R. Andrzejuk, Stecz, Cydejko (85 Kutnik), B. Samsoniuk, M. Rybaczuk, K. Rybaczuk (88 Dmitruk). Mecz został rozegrany w Siennicy Nadolnej, ponieważ boisko w Kraśniczynie nie nadawało się do gry. – W ostatnią niedzielę na murawie stała woda, w środę było podobnie. Nie wiem, czy ostatniego spotkania z Hetmanem Żółkiewka nie będziemy musieli grać na obcym terenie – mówi Lucjan Fedak, prezes Tatrana. Porażka gości przesądziła o ich spadku, na dwie kolejki przed końcem sezonu, z okręgówki. – Byliśmy gorsi – mówi krótko Radosław Pasławski, kierownik Vitrumu. Dziś w klubie zbiera się zarząd, który zdecyduje, co dalej po degradacji. – Sami nadal musimy bronić się, aby nie spaść – tłumaczy prezes Tatrana. – Mogliśmy wygrać jeszcze wyżej. Sam Damian Sadlak zmarnował cztery setki. Tatran Kraśniczyn – Vitrum Wola Uhruska 6:1 (3:0) Bramki: Fedak (20), Mielnicki (25, 55), Mróz (30, 65), Sadlak (88) – P. Wielgus (85 z karnego). Tatran: Pastuszak – Fedak, P. Mazurek, M. Sawczuk, P. Sawczuk, Mielnicki (70 Burek), Mróz, Sadlak, Ciechański (55 D. Mazurek), Stasiuk, Rapa. Vitrum: Szczygielski (46 Raczyński) – Mateusz Walaszek, P. Wielgus, Michał Polak, M. Wielgus (58 Superniak), Chudzik, B. Szwalikowski, K. Szwalikowski, Marcin Walaszek (77 Nowosad), Kulbicki, Mikulski.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama