Policjant z Zamościa zepsuty do szpiku kości
Sfingował stłuczki i wyłudził odszkodowania. Częstował kolegów narkotykami. Sam też ćpał
na służbie. To tylko część zarzutów, jakie prokurator postawił byłemu już policjantowi.
- 01.07.2013 19:05

Do zamojskiego sądu wpłynął właśnie akt oskarżenia. Obejmuje w sumie dziwięć osób. Głównym oskarżonym jest jednak 37-letni Michał W., były sierżant z Komendy Miejskiej Policji w Zamościu. Służył przez 11 lat. W październiku 2011 roku został zatrzymany przez policjantów z Biura Spraw Wewnętrznych KGP.
– Główny zarzut dotyczy 36 wyłudzeń odszkodowań, jakich dokonał w latach 2009–2011 – mówi Romuald Sitarz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu. – Łączna kwota wyłudzeń to blisko 120 tys. zł.
Michał W. przyznał się do fikcyjnych stłuczek. Policjant umawiał się z \"klientami” i niszczył ich samochody własnymi autami. Jeden z tych pojazdów został zabezpieczony przez śledczych.
Lipne stłuczki to nie jedyny zarzut pod adresem policjanta. Prokuratura oskarża go również o posiadanie narkotyków. Chodzi o marihuanę i amfetaminę. Policjant miał częstować narkotykami swoich kolegów. Sam też miał je zażywać, wskutek czego nie był w stanie pełnić służby.
Śledczy oskarżają 37-latka również o to, że próbował nakłonić innego policjanta do przyjęcia 200 zł łapówki. W zamian mundurowy miał nie naliczać zatrzymanemu kierowcy punktów karnych.
Wraz z Michałem W. zatrzymano jego kolegę z zamojskiej komendy. Starszy sierżant Dariusz M. jest teraz oskarżony o przestępstwa związane z braniem narkotyków i złamaniem dyscypliny służbowej.
Wśród pozostałych oskarżonych jest m.in. żona Michała W. – Postawiono jej zarzuty związane z wyłudzaniem odszkodowań od firm ubezpieczeniowych – dodaje prokurator Sitarz.
Pozostali oskarżeni mieli m.in. uczestniczyć w kolizjach i poświadczać nieprawdę.
Michałowi W. grozi do ośmiu lat więzienia. Mężczyzna od października do grudnia 2011 roku przebywał w areszcie. Wyszedł po wpłaceniu 40 tys. zł kaucji.
W tzw. aferze stłuczkowej śledczy z Zamościa oskarżyli blisko 50 osób o sfingowanie kolizji i wyłudzanie odszkodowań. Według prokuratury, doszło do kilkudziesięciu takich przypadków. Nielegalny biznes rozkręcał się od 1999 do 2003 roku.
Pozorując stłuczki, wyłudzano od kilku do nawet 40 tys. zł. Większość sprawców skazano na kary więzienia w zawieszeniu. Sąd zobowiązał ich również do zwrotu wyłudzonych pieniędzy.
Reklama













Komentarze