Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Górnik Łęczna odpadł z Pucharu Polski bez trenera. Szatałow nie pojechał na mecz z Ursusem

Nie milkną echa środowego spotkania Górnika Łęczna z Ursusem Warszawa. \"Zielono-czarni” przegrali w stolicy 0:1 i pożegnali się z Pucharem Polski już w pierwszej rundzie.
Górnik Łęczna odpadł z Pucharu Polski bez trenera. Szatałow nie pojechał na mecz z Ursusem
Jurij Szatałow nie prowadził drużyny z ławki rezerwowych podczas meczu z Ursusem (Paweł Skraba/pomor
Co ciekawe, zespołu złożonego w dużej mierze z juniorów i piłkarzy rezerw, nie prowadził szkoleniowiec Jurij Szatałow, ale jego asystent i kierownik drużyny Sławomir Nazaruk. Odpuszczenie spotkania, rozgrywanego na sztucznej nawierzchni w obawie o zdrowie podstawowych zawodników, można zrozumieć. Kadra Górnika nie jest jeszcze przecież w stu procentach skompletowana. W tej chwili jest w niej 14, maksymalnie 15 zawodników, gwarantujących grę na odpowiednim poziomie. Ewentualne kontuzje mogłyby spowodować olbrzymie kłopoty przed inauguracją rozgrywek ligowych. Decyzja Szatałowa była natomiast zaskoczeniem dla wielu osób. Trener pierwszego zespołu zrezygnował z oglądania piłkarzy, będących bezpośrednim zapleczem dla jego drużyny, w meczu o stawkę. Tego samego dnia poprowadził trening z zawodnikami, przewidzianymi do gry w podstawowej jedenastce z GKS Tychy. – Nie chciałbym tego komentować. Proszę dzwonić w tej sprawie do trenera Szatałowa – ucina Nazaruk. Szkoleniowiec pozostał niestety nieuchwytny, ale działania klubu wyjaśnił prezes Artur Kapelko. – Mamy swoich wychowanków i chcemy, żeby ci młodzi piłkarze dostawali szanse. Ten mecz był naprawdę dobrą okazją do tego aby zadebiutować i pokazać się trenerowi. To tyczy się także sztabu szkoleniowego, który cały czas jest rozbudowywany i się rozwija. Sławomir Nazaruk jest nie tylko kierownikiem drużyny, ale też asystentem trenera i dostał szansę, żeby poprowadzić zespół z ławki rezerwowych. Faktem jest też, że póki co nie mamy najszerszej kadry. W końcu odeszło od nas 14 zawodników, a przyszło, póki co, siedmiu – komentuje szef Górnika. W stolicy Górnik przegrał z Ursusem, ale zdaniem Nazaruka, pozostawił po sobie niezłe wrażenie. – W zespole, który zagrał w Warszawie było kilka pozytywów, paru piłkarzy pokazało, że może występować w pierwszej lidze. Wynik trochę zamazuje to, co działo się na boisku, bo wcale tego meczu nie musieliśmy przegrać. Obie drużyny miały po kilka znakomitych sytuacji i równie dobrze to my mogliśmy zwyciężyć – zapewnia kierownik i asystent trenera.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama