Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Lubelskie. "Jednoręki bandyta" czyli hejt na sołtyskę. Trop wiedzie do gminy

„Jednoręki bandyta” – tak określić miały radną, sołtyskę Szczuczek dwie urzędniczki z gminy Wojciechów. Bogusława Anna Grzelak jest osobą niepełnosprawną, nie ma prawej dłoni. – Nikomu nic złego nie zrobiłam. Nikogo nie okradłam ani nie zabiłam – mówi rozżalona. Wójt już ją przeprosił. Winnych jednak brak, bo nikt do tych słów się nie przyznaje.
Lubelskie. "Jednoręki bandyta" czyli hejt na sołtyskę. Trop wiedzie do gminy
Sołtyska przezwyciężyła swoją niepełnosprawność i jest bardzo aktywna w lokalnej społeczności. Słowa wypowiedziane przez urzędników jednak bardzo ją zabolały

Autor: Archiwum prywatne

Bogusława Anna Grzelak jest aktywną radną gminy Wojciechów i sołtyską Szczuczek. Ostatnio zabiegała o remont pomnika-kapliczki, która upamiętnia tragiczne dla Szczuczek, ale też całego województwa wydarzenie z 1 października 1939 r. Tego dnia Niemcy zamordowali i spalili w miejscowej szkole 103 mężczyzn. To był pierwszy masowy mord ludności cywilnej w regionie przez hitlerowskiego okupanta. – Zdaję sobie sprawę, że w Urzędzie Gminy nie jestem lubianą osobą, przez to, że zadaję także niewygodne dla władz pytania – przyznaje radna, która dowiedziała się niedawno o tym, jak jest w gminie nazywana.

Sprawę opisała w mediach społecznościowych, poruszyła ten temat także na czwartkowej sesji rady gminy.

– Wczoraj (w środę-red.) dowiedziałam się przykrych rzeczy, że dwie pracownice gminy Wojciechów nazywały mnie jednorękim bandytą – przyznała na posiedzeniu radna, podkreślając, że wypowiada się jako mieszkanka gminy. Zaapelowała do wójta i przewodniczącego rady. – Działajcie w tym kierunku, aby w ten sposób nie traktować ludzi niepełnosprawnych – akcentowała.

– Urodziłam się ze zniekształconą ręką. Walczyłam o nią aż do 14. roku życia. W szkole dzieci dokuczały mi z powodu mojej niepełnosprawności. Teraz to wróciło. To wszystko jest dla mnie bardzo przykre – zawiesza głos radna.

Po nagłośnieniu sprawy wójt Wojciechowa Artur Markowski przeprosił radną na sesji i zapewnił, że wyjaśni sprawę. Później też do radnej zadzwonił. – Aby przeprosić jeszcze raz osobiście – zaznacza

wójt. – Nie bagatelizuję jednak tej sprawy ani jej nie pochwalam. O ile taka sytuacja rzeczywiście miała miejsce, bo osoba, która miała być w to zamieszana zaprzecza, że takie słowa padły.

– Jestem ostatnią osobą, która mogłaby takie słowa wypowiedzieć, przede wszystkim dlatego, że jedna z osób w mojej najbliższej rodzinie jest niepełnosprawna w stopniu ciężkim – mówi nam osoba pracująca w gminie. – Nie rozumiem też dlaczego cała ta sprawa skupiła się na mnie, bo nie mam z tym nic wspólnego. I dodaje: – Słowa pani radnej na sesji zaskoczyły nas wszystkich jako pracowników. Nie wiem kto mógł jej coś takiego zasugerować. Wiem jednak, że mogę być nielubiana z racji wykonywania swojej pracy.

– Nie podejrzewam, że ktoś mógłby to wymyślić – twierdzi z kolei Michał Sumiński, przewodniczący Rady Gminy Wojciechów, który podkreśla, że taka sytuacja absolutnie nie powinna mieć miejsca. – Na kolejnej sesji zapytam pana wójta jakie konsekwencje wyciągnął w stosunku do tych urzędników.


Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama