Zakład utylizacji opon w Lublinie? Sąsiednia firma skarży decyzję Ratusza
Jest odwołanie od decyzji Ratusza pozwalającej uruchomić przy ul. Grygowej zakład utylizacji opon. Decyzję zaskarżyła znajdująca się po sąsiedzku firma. Urząd Miasta nie ma sobie nic do zarzucenia
- 26.02.2014 18:45

Zakład utylizacji opon, który w hali przy ul. Grygowej chce uruchomić siedleckie przedsiębiorstwo Setar, jeszcze nie powstał, a już spędza sen z powiek mieszkańcom bloków socjalnych znajdujących się kilkadziesiąt metrów od hali. Na jego uruchomienie nie zgadzają się też mieszkańcy pobliskiej ulicy Rataja, znajdującej się po drugiej stronie torów. Obawiają się, że z zakładu będą wydobywać się szkodliwe substancje i przykre zapachy.
Oficjalna dokumentacja nie potwierdzała tych obaw. Projekt zakłada, że wszystko będzie się odbywać w obiegu zamkniętym, nic nie będzie wydostawać się na zewnątrz, a ze starych opon będzie powstawać paliwo. - Inne instalacje tego typu, które funkcjonują m.in. w Wodzisławiu Śląskim i Stalowej Woli są bezpieczne - wyjaśniał Zdzisław Strycharz, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska. - Nie zachodziły żadne przesłanki, by odmówić wydania decyzji.
Teraz wiadomo, że na Ratuszu sprawa się nie skończy, bo decyzję Urzędu Miasta zaskarżyła znajdująca się po sąsiedzku firma Polmark, działająca w branży systemów alarmowych. Wśród zarzutów, które podnosi Polmark, jest m.in. nie wykazanie pojemności i lokalizacji zbiornika gazu do rozpalania reaktorów, instalacji do sprężania gazu do postaci płynnej. Firma twierdzi też, że zbyt blisko są budynki mieszkalne i w przypadku pożaru trzeba by ewakuować kilkaset osób.
Według oficjalnego wykazu przy ul. Grygowej na pobyt stały zameldowanych jest 700 osób. Znajdują się tam bloki z mieszkaniami socjalnymi. Ich mieszkańcy uważają, że miasto traktuje ich jako "obywateli drugiej kategorii”. - My nie jesteśmy zupą pomidorową, żeby nas lubić. My jesteśmy ludźmi jak inni - krzyczała jedna z mieszkanek podczas spotkania wtorkowego przed osiedlową świetlicą.
Pismo od Polmarku zostało przekazane przez Ratusz do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. - Czekamy na werdykt i podtrzymujemy stanowisko, że nasza decyzja była wydana zgodnie z prawem - mówi Anna Machocka z Urzędu Miasta.
Tymczasem siedlecki Setar domaga się, by w informacjach o zakładzie nie padało słowo spalarnia, ponieważ w instalacji nie zachodzi proces spalania opon, ale ich rozkład bez dostępu tlenu.
Reklama













Komentarze