Ekstremalnie w Parku Radziwiłłowskim nie pojeździsz
Popularność odnowionego Parku Radziwiłłowskiego rośnie z każdym dniem. Problem w tym, że nie wszyscy goście są u \"Radziwiłła” mile widziani.
- 23.10.2013 14:14

13 października park został oficjalnie otwarty, a kilka dni później na nowej wizytówce miasta pojawiły się rysy.
– Chodzi o zniszczenia które powodują młodzi rowerzyści uprawiający ekstremalną jazdę. Kilka razy dostaliśmy zgłoszenia, że młodzież z zawrotną szybkością krąży wokół fontanny, a nawet na nią wjeżdża – mówi Antoni Sawczuk ze Straży Miejskiej.
Strażnicy częściej odwiedzają to miejsce, szczególnie wieczorem w godzinach wieczornych i nocnych.
Jak informuje Renata Szwed, dyrektor gabinetu prezydenta miasta, władze Białej Podlaskiej wiedzą o próbach dewastacji w Parku Radziwiłłowskim. – Przymierzamy się do zainstalowania monitoringu w tym miejscu – zapewnia Szwed.
Zanim to nastąpi, nad porządkiem przy ul. Warszawskiej czuwają pracownicy Bialskiego Centrum Kultury.
– Będziemy administratorami parku. Dlatego już teraz w ramach możliwości, staramy się pilnować tego terenu. Docelowo, park będzie otwarty od godz. 5 do 23 – informuje Anna Leszczyńska, dyrektor BCK.
Aktualnie, instytucja przygotowuje regulamin, który zostanie przedłożony radnym miasta do zaakceptowania.
– W parku nie będzie pozwolenia na jazdę ekstremalną i inne akrobacje na rowerach. Już teraz proszę mieszkańców aby powiadamiali służby porządkowe w przypadku gdy będą świadkami niszczenia tego miejsca przez rowerzystów – apeluje Leszczyńska.
Odwiedzający park przyznają, że sporadycznie widzą grupy młodych osób uprawiających ekstremalną jazdę na ziemnych fortyfikacjach bastionowych wokół parku.
– Porobili sobie tam przeszkody, pokopali jakieś podesty, skocznie. Jeździli tam na długo przed rewitalizacją – twierdzi Paweł Kuc, też rowerzysta ale jak mówi \"umiarkowany”, bez ekstremalnych zapędów.
Z kolei, Paweł i Szymon zauważają, że nie byłoby tego problemu, gdyby prezydent miasta sfinansował młodym ludziom skatepark z prawdziwego zdarzenia.
Nieproszonym gościem w parku był także zaskroniec, którym zajęła się Straż Miejska.
– Te węże są niejadowite, nie atakują ludzi. Niemniej jednak, zabraliśmy go na łąki – potwierdza Sawczuk.
Zaskrońcem zainteresowały się bibliotekarki z Miejskiej Biblioteki Publicznej, zlokalizowanej w pobliżu parku.
– Już wcześniej nasi czytelnicy mówili, że widzieli tam węże – przyznają pracownice MBP. Zatem, rowerzystom i zaskrońcom wstęp wzbroniony!
Reklama













Komentarze