Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama Obserwuj Dziennik Wschodni na Facebooku!

Lubelscy narodowcy pękają

Marian Kowalski może zakończyć swoją działalność w Ruchu Narodowym. Powód? Narodowcy nie chcą wystawić list do Parlamentu Europejskiego, a do Brukseli wybierał się właśnie Kowalski
Lubelscy narodowcy pękają
(Wojciech Nieśpiałowski)
Kowalski to szef Obozu Narodowo-Radykalnego w województwie lubelskim, kiedyś rzecznik całego ONR. Konflikt w organizacji wybuchł po tym, jak podczas weekendowych zjazdów Ruchu Narodowego ogłoszono wyniki głosowania nad wystawieniem list do PE. Jak informuje \"Rzeczpospolita”, po sześciu głosowaniach cztery województwa opowiedziały się za listami, a dwa przeciw. W tej drugiej grupie znajduje się właśnie Lubelskie. Kowalski, zwolennik list i członek dziesięcioosobowej Rady Decyzyjnej Ruchu Narodowego, był bardzo rozczarowany decyzją kolegów, bo widział się wśród kandydatów do Brukseli z Lubelszczyzny. I zagroził, że jeżeli nie zmienią swojej decyzji, to odejdzie z polityki. – Nie mogłem postąpić inaczej. Działanie moich kolegów odebrałem jako wotum nieufności wobec mnie i moją osobistą porażkę. Wielu głosowało przeciw, ale zrobili to wbrew własnym przekonaniom. Tylko ze względu na dziwną dyscyplinę partyjną. Dlatego doręczyłem odpowiednie pisma i poinformowałem, że mogę zrezygnować. Mam przecież swoje życie prywatne i jemu mogę się poświęcić – wyjaśnia nam Marian Kowalski. I dodaje, co musiałoby się stać, żeby zmienił zdanie: Lubelski ONR musi wycofać się ze swojej decyzji. Przeciwko wystawieniu list do PE był m.in. Krzysztof Kobylas, członek Rady Decyzyjnej Ruchu Narodowego. – Po prostu uważam, że jest za wcześnie, żebyśmy wchodzili do polityki. Najpierw musimy się skupić na wykształceniu działaczy – przekonuje narodowiec. Czy to początek rozłamu w ONR? Jak przyznaje Kowalski, wielu jego kolegów jest niezadowolonych. – Ja nikogo za sobą nie ciągnę. Rzeczywiście jest jednak więcej osób, które się ze mną zgadzają. Zresztą wydzwaniają teraz do mnie koledzy, którzy głosowali przeciwko listom i pytają przerażeni, co mają robić. Co będzie dalej? Na najbliższy weekend zaplanowane są referenda w innych województwach i zobaczymy, co się wydarzy – dodaje Kowalski. O rozłamie nie chcą z kolei słyszeć przeciwnicy list do Parlamentu Europejskiego. – Bez względu na to, jak zakończą się referenda podporządkujemy się wynikom. Spodziewaliśmy się, że może się pojawić konflikt, ale zrobimy wszystko, żeby nie doszło do rozłamu – zapewnia Krzysztof Kobylas. Jest instruktorem kulturystki, pracuje także jako szef ochrony w klubie Grafitti. Kilka lat temu startował w wyborach na prezydenta Lublina jako kandydat Unii Polityki Realnej. Próbował także swoich sił w wyborach do europarlamentu (\"Silny człowiek na trudne czasy”), ale bez powodzenia. Fiaskiem zakończyły się też dla niego próby dostania się do Sejmu (z listy Kongresu Nowej Prawicy), czy do Rady Miasta Lublin (z PiS).
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama