Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nieprzespana noc w urzędzie. Mieszkańcy nie pozwolili wójtowi wynieść dokumentów

Zawrzało w Międzyrzecu Podlaskim. Mieszkańcy twierdzą, że odwołany w niedzielnym referendum wójt oraz jego podwładny wynosili z urzędu gminne dokumenty. Interweniowała policja
Nieprzespana noc w urzędzie. Mieszkańcy nie pozwolili wójtowi wynieść dokumentów
Mieszkańcy gminy Międzyrzec Podlaski przez całą noc koczowali pod urzędem gminy. Nie pozwolili, aby
– W poniedziałek przypadkiem przejeżdżałem obok urzędu. Było już po godz. 18: 00. Zaniepokoił mnie ruch na parkingu i światła w budynku – relacjonuje radny Sławomir Charczuk. – Zobaczyłem, że wójt Mirosław Kapłan i kierownik jednego z referatów, Leszek Mikołajczuk, pakują do swoich samochodów pudła i segregatory – opowiada. O zdarzeniu szybko dowiedzieli się mieszkańcy gminy. – Gdyby mieli czyste sumienia, opuściliby urząd z podniesioną głową – uważa pan Adam, mieszkaniec gminy, który woli pozostać anonimowy. Ale chętnie komentuje: Pod osłoną nocy sprząta ten, kto ma coś do ukrycia. Tak też pomyślało zapewne kilkadziesiąt innych osób, które zgromadziły się przed Urzędem Gminy. – Pewnie nie byli przygotowani, że taki będzie wynik referendum. Nie zdążyli oczyścić swojego terenu – przypuszcza Barbara Mikołajuk z Międzyrzeca. Podkomisarz Wojciech Lesiuk z Komendy Miejskiej Policji w Białej Podlaskiej potwierdza, że międzyrzeccy policjanci otrzymali tego wieczoru trzy zgłoszenia o wynoszeniu dokumentów. – W przypadku jednego z nich prowadzimy czynności sprawdzające – mówi Lesiuk. Prywatne rzeczy Jak całe zajście komentuje Mirosław Kapłan? – Od poniedziałku jestem na zwolnieniu lekarskim. W urzędzie gminy pojawiłem się po południu, bo byłem umówiony z prawnikiem. Miałem trochę czasu, dlatego postanowiłem posprzątać swoje prywatne rzeczy – mówi odwołany wójt. Okazało się, że w tym samym czasie, co on, dokumenty wynosił również kierownik referatu Infrastruktury i Środowiska Leszek Mikołajczuk. – Zleciłem mojemu pracownikowi, aby zrobił kserokopie niektórych dokumentów dotyczących inwestycji unijnych. Nie chciałem, aby były rozkradzione przez nieprzychylne mi osoby. Wolałem mieć kopie na wypadek kontroli –tłumaczy Kapłan. Mimo pikiety mieszkańców, po kilku godzinach Kapłan opuścił budynek urzędu. – Czuję się zastraszany, w gruncie rzeczy nie zdążyłem nawet zabrać większości swoich rzeczy – dodaje. Trudności z opuszczeniem parkingu miał za to kierownik Mikołaczuk. – Przez całą noc mieszkańcy pełnili dyżury społeczne. Nie pozwolili, aby odjechał z dokumentami – opowiada radny Charczuk. Kierownik spędził noc w urzędzie. W środę rano zwrócił dokumenty. – Razem ze skarbnikiem gminy spisaliśmy na tę okoliczność protokół – informuje Andrzej Pietruk, przewodniczący rady gminy. Potwierdza, że były to dokumenty urzędowe. Oszustwa podczas referendum? W ostatnią niedzielę mieszkańcy gminy Międzyrzec Podlaski zdecydowali w referendum, że Mirosław Kapłan straci stołek wójta. Tymczasem odwołany wójt twierdzi, że podczas głosowania złamano ciszę referendalną. – Obliczyłem, że 350 osób zostało dowiezionych do lokali wyborczych. Z oświadczeń ludzi wynika, że dochodziło do kupowania głosów. Mam na to dowody – podkreśla Kapłan. W ciągu 7 dni od referendum może wnieść do sądu tzw. protest wyborczy. Następnie sąd ma 14 dni na jego rozpatrzenie.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama