Reklama
Straż Miejska będzie kontrolować czym palimy w piecu. Sprawdzą dym
Straż Miejska kupi specjalną pompkę do pobierania próbek dymu z kominów i palenisk. Ma sprawdzać, czy ktoś nie pali w piecu śmieci. I ostrzega, że ten, kto nie wpuści funkcjonariuszy może… trafić do więzienia
- 05.03.2014 20:00

W przypadku podejrzenia spalania przez kogoś różnych rzeczy pobierzemy dym z komina i okolic paleniska. Prawo to dopuszcza - mówi Jacek Kucharczyk, komendant Straży Miejskiej. Takimi kontrolami mają się zająć tzw. eko-patrole powołane kilka dni temu w lubelskiej straży. Do tej grupy oddelegowanych jest sześciu funkcjonariuszy. Mają działać wspólnie z urzędnikami od ochrony środowiska.
Komenda ma zaopatrzyć się w specjalne urządzenia do pobierania próbek dymu. Przy użyciu takiej pompki próbkę zabiera się do woreczka, a ten trafia do laboratorium. Tam, na podstawie składu chemicznego badanych gazów, służby ochrony środowiska są w stanie stwierdzić, czy w danym piecu nie były spalane odpady.
- Komendant nie będzie polował na mieszkańców, ale jest sporo interwencji sąsiadów - mówi Krzysztof Żuk, prezydent Lublina. - Sama świadomość, że taki eko-patrol jest i będzie coraz lepiej wyposażony, może działać prewencyjnie.
Ratusz zapewnia, że strażnicy nie będą krążyć po mieście od komina do komina. Mają pojawiać się przede wszystkim tam, gdzie mieszkańcy nabiorą podejrzeń, że ich sąsiad spala w piecu odpady. - Na jednym osiedlu sam widziałem tak czarny dym bijący z komina, że ten kto to robił, też pewnie się wystraszył - mówi Żuk. Ale dotyczy to nie tylko osób indywidualnych i domowych palenisk, ale też pieców działających w różnych firmach, czy też warsztatach.
Funkcjonariusze mogą odwiedzić każdego nawet o świcie. - W domach mieszkalnych kontrole mogą się odbywać w godz. 6-22, a jeżeli chodzi o firmy, to całodobowo - podkreśla Robert Gogola, rzecznik Straży Miejskiej. - Za nie wpuszczenie takiej kontroli grozi do trzech lat pozbawienia wolności.
Kary są też dla tych, którzy wbrew zakazowi spalają odpady w piecu. - Za takie wykroczenie grozi mandat w wysokości do 500 zł lub skierowanie sprawy do sądu - dodaje Gogola. Sąd może nałożyć grzywnę do 5 tys. złotych.
Pompka do dymu powinna trafić na wyposażenie strażników w ciągu kilku miesięcy. Kontrole z jej użyciem nie będą jedynym zadaniem eko-patroli, które badają też m.in. czystość posesji, stan piaskownic i sprawdzają, co warsztaty samochodowe robią z przepracowanymi olejami.
Reklama

Komentarze