Początek czwartkowego spotkania był słaby w wydaniu naszych rodaczek, które po 5 minutach i hat-tricku Elke Karsten przegrywały 2:5. Minęło raptem pół kwadransa, gdy Arne Senstad poprosił o czas, bo Polki nie radziły sobie w ogóle z atakami rywalek. O niemocy naszych rodaczek w tym okresie niech świadczy fakt, że po rzucie Aleksandry Olek ucierpiał jeden z fotoreporterów. Od większych tarapatów ratowały nas głównie szarże Karoliny Kochaniak. Sama bramkarka Valentina Menucci miała przed przerwą dwa trafienia, czyli tyle, co wszystkie nasze obrotowe.
Dopiero w 36 minucie zanotowano pierwszy remis, gdy na 16:16 trafiła nieustępliwa Daria Michalak. Lepiej w tym fragmencie zawodów spisywała się Adrianna Płaczek, natomiast sędziowie wciąż regularnie odsyłali nasze piłkarki na ławkę za liczne faule. Pod koniec trzeciego kwadransa Polki, dzięki aktywnej Katarzynie Cygan, zaczęły zyskiwać nieznaczną przewagę bramkową. W 47 minucie gol z karnego Magdy Balsam przyniósł pierwsze w tym meczu "+3" dla Biało-Czerwonych. Wciąż jednak drżeliśmy o wygraną, bo był to cały czas fatalny występ niegdyś czwartej siły świata. W 53 minucie Malena Cavo, znana z występów Orlen Superlidze w barwach Zagłębia Lubin, wyrównała stan rywalizacji. Niedługo potem na boisku pojawiła się Aleksandra Rosiak, ale bohaterką została druga piłkarka MKS Lublin, Paulina Wdowiak, która obroniła kluczowy rzut karny znakomitej Karsten.
- Zawsze wchodzę na boisko, by odbić każdą jedną piłkę, ale na początku meczu trochę mi się to nie udawało. Cieszę się zatem, że w samej końcówce weszłam na karnego i ta moja wcześniejsza analiza wyborów Karsten poskutkowała dobrą interwencją – przyznała bramkarka naszej reprezentacji.
O ile przed mundialem wydawało się, że na lewym rozegraniu zobaczymy głównie duet Paulina Uścinowicz – Aleksandra Rosiak, turniej w Holandii zmienił nieco hierarchię na tej pozycji. Do kadry przebojem wdarła się Katarzyna Cygan, przy której w naszych relacjach często stosujemy określenie „odważnie grająca”. O to co powiedziała nam debiutantka w tak dużej imprezie tuż po zakończeniu czwartkowego spotkania.
- Emocje są pozytywne, bo wygrałyśmy, ale czujemy pewien niedosyt, bo nie zaprezentowałyśmy się z najlepszej strony. W naszej grze było zbyt dużo błędów, zbyt dużo chaosu i samy wiemy, że to starcie z Argentynkami powinno wyglądać zdecydowanie lepiej. Jestem wdzięczna sztabowi szkoleniowemu za takie zaufanie. Sama chyba nie spodziewałam się, że dostanę tyle minut gry w tych meczach na moim pierwszym mundialu. Przed nami dużo pracy fizycznej, bo Francuzki pokazały nam, że są w stanie biegać w tym samym tempie przez 60 minut, tymczasem my potrzebujemy odpoczynku. Z Holandią będziemy walczyć do samego końca, a w piłce ręcznej kobiet wszystko jest możliwe – zapowiedziała rozgrywająca Enea MKS Gniezno.
W sobotę o 20.30 zatem mecz o być albo nie być polskiej reprezentacji. Tylko pokonanie Holenderek oznaczać będzie zachowanie realnych na najlepszą ósemkę i ewentualnie ćwierćfinałowe starcie z Danią lub Węgierkami.
Argentyna – Polska 25:28 (15:14)
Argentyna: Carratu, Menucci 2 – Romero, Molina, Garcia 1, Campigli 1, Gavilan 5, Cavo 4, Bollen, Karsten 9, Azcune, Bono 2, Casasola 1, Dalla Crode, Lang, Frelier
Polska: Płaczek, Wdowiak – Olek, Kobylińska 3, Rosiak 1, Drażyk, Cygan 3, Balsam 6, Głębocka, 3 Pankowska 1, Michalak 5, Kochaniak 5, Uścinowicz 1, Nocuń
Sędziowali: Youcef Belkhiri i Sidali Hamidi (Algieria)
Kary: Argentyna - 10 minut , Polska - 14 minut
MVP meczu: Elke Karsten














Komentarze