Mecz w Kędzierzynie-Koźlu był dla mistrzów Polski początkiem styczniowego maratonu. W tym miesiącu zawodnicy Bogdanki LUK mają do rozegrania aż dziewięć meczów i chcieli zacząć 2026 rok od zwycięstwa.
W pierwszym secie gra nie układała się po myśli siatkarzy Stephena Antigi, choć początek tego nie wskazywał (3:6). W dalszej fazie zespół ZAKSY starał się gonić rywali, ale lublinianie wciąż mieli trzypunktową zaliczkę (13:16). Wydawało się więc, że set otwarcia powędruje na konto gości, ale tak się nie stało. W końcówce gospodarze podkręcili tempo i wygrali ostatecznie 25:22.
Początek drugiego seta wyglądał podobnie w porównaniu do poprzedniego. Bogdanka LUK była długo na prowadzeniu, ale nie potrafiła go utrzymać. ZAKSA wykorzystała słabszy moment gości i w pewnym momencie miała cztery oczka zapasu (13:9). Mistrzowie Polski znaleźli się w dość poważnych tarapatach, ale utrzymali nerwy na wodzy i najpierw wyrównali stan rywalizacji (18:18), a w końcówce przechylili szalę na swoją stronę i zrobiło się 1:1 w setach.
Początek trzeciego seta to gra cios za cios, ale tylko do pewnego czasu. Po wyrównanym początku Bogdanka LUK nabrała ogromnego rozpędu. Gospodarze mieli ogromne problemy ze skończeniem własnych akcji i goście wypracowali sobie sześć punktów przewagi (11:17). Później nieco zmniejszyli straty i w końcówce emocje nieco wzrosły (19:23). Jednak kiedy Mateusz Malinowski skończył atak z dość niewygodnej pozycji Bogdanka LUK miała piłkę setową. Goście poszli za ciosem i po skutecznym bloku wygrali trzecią partię (19:25).
W secie czwartym zespół trenera Antigi szybko wyszedł na dwupunktowe prowadzenie (0:2), ale z czasem ZAKSA zniwelowała straty (7:7). Przy stanie 11:11 kibice obejrzeli najdłuższą akcję spotkania. Po serii nieskończonych ataków, na kolejny z nich zdecydował się Jakub Wachnik i posłał piłkę w aut dzięki czemu ZAKSA była na prowadzeniu (12:11). Mistrzowie Polski nie zamierzali jednak odpuszczać i szybko wyrównali stan rywalizacji, a po kolejnym ataku „blok-aut” Wilfredo Leona wyszli na prowadzenie (14:15). Im bliżej końca seta tym emocje rosły, szczególnie po asie serwisowym Karola Urbanowicza (17:16). Chwilę później Kamil Rychlicki popisał się skutecznym atakiem i w Kędzierzynie-Koźlu zaczęło pachnieć tie-break’iem (20:17). Tak też się stało. Miejscowi wygrali 25:21 i o tym, kto sięgnie po wygraną miał zadecydować piąty set.
Decydujący set zaczął świetnie dla przyjezdnych, którzy szybko wypracowali sobie dwupunktową zaliczkę (1:3). Mistrzowie Polski poszli za ciosem i chwilę później mieli już zapas trzech punktów (2:5), a szkoleniowiec gospodarzy poprosił o czas. Na niewiele się to jednak zdało, bo po powrocie na parkiet Bogdanka LUK zdobyła kolejne punkty i przy zmianie stron miała duży margines błędu (4:8). Choć miejscowi kibice bardzo tego chcieli, w decydującym momencie meczu nie nastąpił diametralny zwrot. Najpierw kolejnym świetnym blokiem popisał się Aleks Grozdanov, a chwilę później serwis ZAKSY wylądował w siatce (8:12). Pierwszą piłkę meczową dla Bogdanki LUK gospodarzom udało się wybronić, ale kilkanaście sekund później skuteczny atak Malinowskiego zakończył sobotnie spotkanie (11:15).
MVP spotkania został wybrany Marcin Komenda. Dzięki wygranej w Kędzierzynie-Koźlu zespół z Lublina nadal jest liderem Plus Ligi ze świetnym bilansem 11 zwycięstw i ledwie trzech porażek.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Bogdanka LUK Lublin 2:3 (25:22, 22:25, 19:25, 25:21, 11:15)
ZAKSA: Isaacson (4), Grobleny (15), Rychlicki (18), Szymura (5), Urbanowicz (11), Jakubiszak (9), Czunkiewicz (libero) oraz Rećko (2), Szymański (3), Krawiecki (1).
Bogdanka LUK: Komenda (2), Malinowski (12), Leon (28), Grozdanow (13), Young (5), McCarthy, Hoss (libero) oraz Gyimah (10), Wachnik (1), Sasak.
MVP: Komenda (Bogdanka LUK).

















Komentarze